• Split
  • Ballerina
  • Secret Life of Pets, The
  • Storks
  • Trolls

It Follows

data publikacji: 23/08/2015

Coś za mną chodzi

It Follows

"...trzyma za gardło i już nie puszcza..."

Kompozytor: Disasterpiece

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Milan

Czas trwania: 52:51 min.

 

Jak każdy gatunek, horror ma swoje własne reguły i musi straszyć ludzi. Nie inaczej jest w przypadku niskobudżetowego „Coś za mną chodzi”, w którym źródłem wszelkiego zła staje się... seks. Prosty pomysł, ciągłe poczucie zagrożenia oraz klimat lat 80., plus jeszcze młodzi, nieopierzeni aktorzy odróżniają ten film od innych, bardziej brutalnych i makabrycznych opowieści, przywodząc trochę na myśl kino Johna Carpentera. Nie inaczej jest tu ze ścieżką dźwiękową.

 

Jej autorem jest niespełna 28-letni Rich Vreeland, znany bardziej jako Disasterpiece. Nowojorczyk jest przede wszystkim autorem muzyki do gier komputerowych („Shoot Many Robots” i „Fez”), stylizowanej na gry właśnie z lat 80. (8-bitowa elektronika, dźwięki automatów, klasyczne chip-tune), co zadecydowało o jego wyborze do pracy przy tym filmie.

 

I muszę przyznać się bez bicia, że muzyka na ekranie brzmi znakomicie, współtworząc 50% atmosfery. Vreeland nie korzysta z klasycznie rozumianych melodii, tylko bawi się dźwiękami, tworząc plamy, nawarstwione i niepokojące tekstury, bardzo rzadko pozwalając sobie na krainę łagodności oraz spokoju.

 

A że wesoło nie będzie, słychać już w „Heels”, gdzie mamy najpierw mocne kotły, niepokojące tykanie, bardziej ożywione uderzenia perkusjonaliów oraz szumy. Różne zakłócenia i przerobiona elektronika towarzyszy nam do samego końca. Z kolei łagodne dźwięki (chyba) fortepianu a la kołysanka („Title”) przypominają troszkę temat przewodni z „Halloween” Carpentera. W miarę atrakcyjnymi fragmentami są jeszcze „Detroit” i „Jay” – obydwa ocierają się o Cliffa Martineza czy Tangerine Dream, pozwalając na odrobinę magii.

 

Cała reszta to już czystyunderscore, który ma podnosić napięcie i budzić strach. O ile sprawdza się on na ekranie, to poza nim nie robi większego wrażenia, aczkolwiek pozostaje dość zjadliwy. Powolne uderzenia bębnów; świdrujące syntezatory, które brzmią jakby ktoś używał wiertarki; krótkie momenty ciszy oraz nasilająca się kakofonia dźwięków są tutaj głównym, pełnym agresji fundamentem, atakującym ze wszystkich stron. Mocno objawia się to zwłaszcza w takich utworach, jak „Heels”, „Old Maid”, „Company” czy brutalnym (i zarazem najlepszym w zestawie) „Doppler”, które trzyma za gardło i już nie puszcza.

 

Niestety, są też tutaj dwa utwory nie do końca pasujące do całości, psujące budowany z żelazną konsekwencją klimat. Zawierają one dziwaczne echo („Inquiry”), jakieś pluskanie wody („Greg”) i powolne uderzenia perkusji i stanowią wątpliwą przyjemność w odsłuchu.

 

„It Follows” to trudna w ocenie praca. Sprawdza sie na ekranie znakomicie, wybija się i tworzy niesamowity klimat rodem z lat 70. i 80. – spod znaku „Halloween”, „Piątku 13-tego” czy „Koszmaru z ulicy Wiązów”. Z drugiej strony, słuchanie jej bez kontekstu może być nie lada wyzwaniem, zwłaszcza po ciemku i w samotności. Zapewniam jednak, że ta muzyka będzie za Wami chodzić...

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Heels

02.

Title

03.

Jay

04.

Anyone

05.

Old Maid

06.

Company

07.

Detroit

08.

Detrirus

09.

Playpen

10.

Inquiry

11.

Lakeward

12.

Doppel

13.

Relay

14.

Greg

15.

Snare

16.

Pool

17.

Father

18.

Linger

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz