• Cure for Wellness, A
  • Deadpool 2 – score
  • Deadpool 2
  • Equalizer 2, The
  • Edge of Seventeen, The

True Detective

data publikacji: 21/08/2015

Detektyw

True Detective

"...reguluje tętno i nastrój..."

Kompozytor: różni wykonawcy

Rok produkcji: 2015

Wytwórnia: Harvest Records / Electromagnetic Recordings

Czas trwania: 45:11 min.

 

Ponad rok temu Nic Pizzolatto wywołał w telewizji prawdziwą burzę, tworząc znakomity, autorski serial dla HBO. Jego „True Detective” bił rekordy popularności i kolejne bariery małego ekranu, z miejsca stając się współczesną klasyką. Dziś historią jest już także sezon drugi serii – niestety, o znacznie mniejszej sile rażenia, świeżości i wydźwięku. Chłodno przyjęty i krytykowany niemal za wszystko: od mętnej fabuły i banalnych dialogów o niczym, po nieprzekonujące kreacje aktorskie. Jedynie ścieżka dźwiękowa utrzymała swój charakterystyczny, wysoki poziom.

 

Od samego początku za muzyczny wizerunek serii odpowiedzialny był T Bone Burnett. Po zakończeniu pierwszej odsłony nie wydano jednak ani jego kompozycji, ani w ogóle żadnej płyty pod tym szyldem. Dopiero teraz producenci nadrabiają ten niedostatek, wypuszczając 45-minutową kompilację nut z obu sezonów. Szybki rzut okiem na zawartość (i okładkę) może okazać się jednak nieco rozczarowujący...

 

Na krążku przeważa bowiem seria druga, podczas gdy pierwszą reprezentują jedynie trzy utwory. Być może taki dobór materiału spowodowany był ciut większą ilością przygotowanych na potrzeby ‘sequela’ barowych ballad (wszystkie w wykonaniu Lery Lynn, która tym samym dominuje na trackliście). Albo też dalece popularniejszą (i dla wielu także lepszą wizualnie) czołówką, w której przygrywa nie kto inny, jak sam Leonard Cohen – i to właśnie on otwiera soundtrack.

 

Cohen od lat jest już klasą samą dla siebie, a jego „Nevermind” (z albumu „Popular Problems”) to kolejne mistrzostwo świata, które doskonale wpasowano w barwne otwarcie serii drugiej. Jego płytowa wersja jest przy tym mocno odmienna od tego, co słyszymy na napisach początkowych. Przede wszystkim jest dłuższa, co cieszy. Obeznanych z serialem zaskoczyć mogą natomiast wplecione w pulsujące bity, bliskowschodnie wokalizy, które nie do końca pasują do przyjętej konwencji. Pojawiają się one parę razy w przekroju ścieżki i potrafią wybić z klimatu, acz generalnie nie wpływają na jakość piosenki.

 

Warto ją sobie przy tym porównać z trochę bardziej mistycznym „Far From Any Road”, który tak znakomicie otwiera każdy odcinek pierwszego sezonu. On również należy do tutejszych highlightów, mimo iż pojawia się dopiero w połowie materiału. Co ciekawe, oba te hity stanowią piękny mariaż męskich i żeńskich wokali, które wspólnie stanowią niezapomniane doznanie. Tą zależność można odnieść przy tym do całego wydawnictwa, na którym panie regularnie wymieniają się miejscem z panami i vice versa.

 

Z takich sławniejszych reprezentantów testosteronu mamy jeszcze Boba Dylana, którego „Rocks and Gravel” (z płyty „The Freewheelin' Bob Dylan”) pojawia się już w pierwszym odcinku oryginalnego „Detektywa”. Jest również duo Cave - Ellis z typową dla nich, posępną przeróbką „All the Gold in California”, jakie pierwotnie wykonali Larry Gatlin & the Gatlin Brothers Band. Z płci pięknej warto natomiast wyróżnić obecność Cassandry Wilson oraz Alexandrę Semitone, której drapieżne demo „Risk” także zalicza się do czołówki tej – dość osobliwej i, mimo wszystko, wielce jednostajnej – składanki.

 

 

„True Detective” to posępne, fatalistyczne, przygnębiające widowisko na granicy snu i jawy. I dokładnie to oferuje nam rzeczony krążek. „My Least Favorite Life”, „A Church In Ruins”, „What a Way To Go” (notabene bodaj najbardziej romantyczny tu kawałek, któremu warto dać drugą szansę, mimo pozornej bezbarwności)... – tytuły poszczególnych ścieżek mówią same za siebie, a ich klimat można ciąć siekierą i wieszać na haku, by ociekały. Szczęśliwie, daleko całości do maksymalnie depresyjnych, wręcz samobójczych brzmień, nawet jeśli momentami o takowe się ociera. To raczej składanka, którą podświadomie się chłonie – niczym powietrze, reguluje tętno i nastrój.

 

Bez obaw można ją zatem polecić wszystkim maniakom amerykańskiego kryminału. Będą oni co prawda kręcić nosem na kuriozalny montaż i braki (tylko 14 utworów przy 16 odcinkach, to faktycznie mało). Ale też i płyta kończy się w odpowiednim momencie, czyli wtedy, gdy ponura aura oraz niekończące się brzdękanie gitary zaczynają powoli grać na nerwach, męczyć monotonią i folkowym minimalizmem. Pozostaje wtedy zjechać z autostrady, wysiąść z wozu, zapalić szluga i wpatrując się w zbliżającą się otchłań nocy wyczekiwać kontynuacji...

 

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Nevermind – Leonard Cohen [Season 2 Theme]

02.

The Only Thing Worth Fighting For – Lera Lynn [S2, Ep5]

03.

All the Gold In California – Nick Cave & Warren Ellis [S2, Ep1]

04.

Lately – Lera Lynn [S2, Ep8]

05.

What a Way To Go – John Paul White [S2, Ep2]

06.

My Least Favorite Life – Lera Lynn [S2, Ep1]

07.

Far From Any Road – The Handsome Family [Season 1 Theme]

08.

Risk (Demo) – Alexandra Semitone [S2, Ep5]

09.

Sign of the Judgment – Cassandra Wilson [S2, Ep6 & 7]

10.

Rocks and Gravel – Bob Dylan [S1, Ep1]

11.

A Church In Ruins – Lera Lynn [S2, Ep2]

12.

Intentional Injury – Bonnie “Prince” Billy [S2, Ep3]

13.

It Only Takes One Shot – Lera Lynn [S2, Ep4]

14.

The Angry River – S.I. Istwa & Father John Misty [S1, Ep8]

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

Radosław Ostrowski 21-08-2015, 16:57

Z tego, co pamiętam "Detektyw" ma nie 20, ale 16 odcinków (dwie serie po 8). Ale i tak ta składanka wyszła.


Mefisto 21-08-2015, 19:12

Faktycznie, niezła gafa - już poprawione :)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz