• Split
  • Ballerina
  • Secret Life of Pets, The
  • Storks
  • Trolls

Atlantis: The Lost Empire

data publikacji: 20/04/2005

Atlantyda: zaginiony ląd

Atlantis: The Lost Empire

"...jak film, muzyka z upływem czasu staje się coraz lepsza..."

Kompozytor: James Newton Howard

Rok produkcji: 2001

Wytwórnia: Walt Disney Records

Czas trwania: 54:24 min.

Atlantyda od dawien dawna była inspiracją dla twórców. Piękny kontynent, na którym cywilizacja osiągnęła wszystko co było możliwe, a wszyscy mieszkańcy żyli w pokoju i szczęściu. Już sam Platon opisywał tę krainę, którą spotkała nieopisana katastrofa - w wyniku której starożytny ląd zatonął gdzieś na środku oceanu Atlantyckiego. Wielka tajemnica okrywająca legendę Atlantydy od zawsze mobilizowała naukowców, pisarzy i filmowców do tworzenia nowych teorii na jej temat. Jedną z nich zaprezentował nam w roku 2001 Disney, tworząc animowany film przygodowy pod tytułem "Atlantis: The Lost Empire". Muzyką do tego dość zgrabnego obrazu zajął się jeden - moim skromnym zdaniem - z najlepszych twórców muzyki filmowej ostatnich lat - James Newton Howard. Płytę otwiera piosenka "Where The Dream Takes You", którą śpiewa Mya - znana miłośnikom muzyki filmowej choćby z piosenki "Lady Marmolade" z filmu "Moulin Rouge!". Piosenka jest dość spokojna i ma ładną, łatwo wpadającą w ucho melodię. Nie ma tutaj żadnej przesady w ekspresji wykonania, a sam tekst piosenki niejako łączy się z treścią filmu zachowując przy tym pewną uniwersalność - jednym słowem jest to ładna i prawidłowa piosenka filmowa. Trochę jednak nie rozumiem, dlaczego znajduje się ona na początku tej płyty. Zazwyczaj nie lubię mieszania partytur filmowych z piosenkami na tych samych wydaniach, ale jestem również świadomy, że jedna, góra dwie piosenki, jeśli są dobre, mogą podnieść jakość soundtracku. Jednak w takich przypadkach śpiewane utwory zamieszcza się zazwyczaj na końcu, dzięki czemu stanowią one pewne podsumowanie całej partytury. Dlatego też pomysł, aby zamieścić wcześniej opisaną piosenkę na początku płyty wydaje mi się nieco chybiony. Jestem przekonany, że spełniłaby ona lepiej swoją funkcję gdyby zamieszczono ją na końcu, jak to zresztą zrobiono w filmie.

 

Czas przejść jednak do partytury autorstwa Jamesa Newtona Howarda. Na płycie mamy do dyspozycji siedemnaście symfonicznych utworów, o różnej długości. Zaczyna się trochę pompatycznie (nie mylić z patetycznie) utworem "The Submarine", który po kilku sekundach przechodzi w dość ładną rytmiczną kompozycję z użyciem sekcji smyczkowej i dętej przy rytmie wybijanym na werblach. Jest to kompozycja w zasadzie niezbyt zajmująca, choć dzieje się w niej sporo. Momenty dość spokojne są przeplatane pompatycznymi uniesieniami podkreślanymi świetnymi chórami. Właśnie te chóry są zapowiedzią jakiejś wielkiej idei, która niedługo zrealizuje się na naszych oczach (uszach ;) Następny utwór, "Milo Turned Down", który początkowo zaskakuje dość śmieszną melodią, graną przez instrumenty dęte, nieco przypominającą mi kompozycje George'a Gerschwina "Amerykanin w Paryżu". Melodia ta jest krótkim przerywnikiem przez powrotem tej samej partii chóralnej w następnej kompozycji pod tytułem "Atlantis Is Waiting". Już wtedy można zauważyć, że muzyka z lekką domieszką świetnych chórów pojawia się, gdy na ekranie jest mowa o tytułowej Atlantydzie. Jest to zapowiedź uniesień i eksplozji emocji, jakie nas później czekają. Póki co, możemy usłyszeć dynamiczny utwór "The Leviathan" z dość częstą zmianą tempa i rytmu, który towarzyszy ucieczce przez gigantycznym mechanicznym homarem. W tej kompozycji można poznać w pełni możliwości orkiestry prowadzonej przez Jamesa Newtona Howarda. "Bedding Down" jest utworem, który pozwala nam nieco odpocząć po dynamizmie poprzedniej kompozycji. Mamy tutaj spokojne dźwięki gitary grającej coś na kształt motywu przewodniego, choć są to zaledwie przebłyski właściwej melodii. Potem następuje gwałtowne przebudzenie w utworze "The Journey", który wykorzystuje dość często fanfary grane na trąbkach. Pojawiają się tutaj także pewne przebłyski potężnego chóru, który jednak znika równie niespodziewanie jak się pojawił. Kolejna kompozycja "Firefies" jest w duch poprzedniej, jednak z tym, że nie ma tutaj wcześniejszych chórów. 

 

"Milo Meets Kida" jest za to kompozycją niejako zapowiadającą nadejście czegoś nowego i potężnego. Po raz pierwszy pojawiają się tutaj nieco orientalne dźwięki, które wprowadzają do kompozycji element świeżości. Także po raz pierwszy możemy tutaj wysłuchać w całości motywu przewodniego całego filmu. Pojawia się on pod koniec kompozycji i powoli, majestatycznie, z subtelnym towarzyszeniem chóru wprowadza nas do Atlantydy. Jednym z najlepszych utworów na płycie z pewnością jest "The City of Atlantis". Na początku grają smyczki dość cicho i niepokojąco, aby w końcu przejść w dość podniosłą melodię - na razie graną przez ograniczone instrumentarium. Po chwili pojawia się rytm wybijany przez potężne bębny z towarzyszeniem delikatnych dzwonków, które przygotowują się na zawodzący kobiecy śpiew, po którym genialnie napięcie potęgują krótkie, urywane dźwięki akordeonu. Wtedy na chwilę zapada pozorna cisza, z której wyłania się powoli, lecz zdecydowanie orkiestra grająca unisono motyw przewodni Atlantydy wzbogacony o genialne chóry. Jest to bez wątpienia najlepszy motyw, jaki kiedykolwiek słyszałem. Sprawia, że dosłownie ciarki przechodzą po całym ciele, a człowiek nie może wydusić słowa będąc pod wrażeniem tego, co właśnie usłyszał. A wszystko to dzięki świetnej melodii i chórowi, który nadaje tej kompozycji wielkiej przestrzeni. Patos i wielkość starożytnej cywilizacji Atlantów wręcz wylewa się z tej ścieżki. Kolejne utwory tworzą niezwykły nastrój tajemniczości wykorzystując w tym celu spokojne i ciche tematy grane raz przez smyczki, a innym razem przez flet i harfę. W to wszystko doskonale wplata się miejscami ten zawodzący śpiew kobiety słyszany już wcześniej. W utworze "Tourning the City" słychać dodatkowo beztrosko grający flet, towarzyszący nam na ekranie podczas zwiedzania Atlantydy. Natomiast w kompozycji "The Secret Swim" muzyka nieśmiale wręcz powraca do owego zachwycającego patosu potęgowanego chórem, z poza którego wyłania się znów zawodząca kobieta. Można wręcz powiedzieć, że ten przebłysk podniosłości jest przygotowaniem nas do tego, co nas czeka dalej. 

 

Oto w utworze "The Crystal Chamber" jesteśmy witani ponurym głosem kontrabasu, który powoli przechodzi w pewnego rodzaju mantrę powtarzaną przez kobiecy chór. W pewnym momencie mantra urywa się i słyszymy dziecięcy głos śpiewający prostą melodyjką, która nagle przechodzi w potężny chór śpiewający unisono motyw Atlantydy słyszany już wcześniej. Tym razem jest on jeszcze piękniejszy. O ile jego wcześniejsza wersja mnie zamurowała, to ta mnie po prostu ścięła z nóg. Kiedy potęga tego motywu powoli przebrzmiewa do głosu - dochodzą dwie sopranistki, które powoli wyciszają wszystkie emocje. W ten sposób przechodzimy do kolejnej kompozycji - "The King Dies / Going After Rourke" - która rozpoczyna się groźnymi dźwiękami fletów i fagotów, aby po chwili przejść w rytmiczne powtarzające się głosy smyczków, poprzedzone zawodzącym, wyraźnym śpiewem płci pięknej. W tym momencie ma się uczucie, że nadchodzi coś wielkiego. Oto znów odzywają się chóry wspomagane sekcją dętą blaszaną i ponownie słyszymy majestatycznie narastający motyw Atlantydy. Kiedy już przebrzmiewa - z kolei muzyka staje się spokojna, nieco tajemnicza, ale i smutna, aby po kilku minutach zyskać rytm wybijany przez werble, a te z kolei przechodzą w dynamiczny temat główny filmu. Jest to zapowiedź walki. W utworze "Just Do It" mamy właśnie od początku do czynienia z nagłymi zwrotami i zmianami tempa obrazującymi pojedynek. Jednak po minucie z tego pozornego chaosu wyłania się powoli, majestatycznie, motyw przewodni - śpiewany przez chór. Oto słyszymy całą potęgę orkiestry i chóru prowadzonych przez Jamesa Newtona Howarda. Jest to muzyczny punkt kulminacyjny tej ścieżki dźwiękowej. Przez dobre kilka minut słychać potężny chór śpiewający unisono. Fragment ten do złudzenia przypomina mi inny pochodzący z "Ogniem i Mieczem" Krzesimira Dębskiego. W kolejnym utworze - "Kida Returns" - panuje nastrój spokoju i szczęście. Oto - po dynamice poprzednich kompozycji - możemy odpocząć przy dźwiękach gitary i fletów grających temat główny. Podobnie jak w kompozycji "Atlantis", która jest kontynuacją poprzedniej - tyle, że tutaj mamy więcej patosu i znów te genialne narastające chóry, urywające się przy dźwiękach fanfar. Bo to już koniec ścieżki dźwiękowej z filmu "Atlantis: The Lost Empire". I w tym miejscu powinna pojawić się piosenka "Where the Dream Takes You", której melodia jest oparta właśnie na motywie przewodnim. Stanowiłaby ona w ten sposób świetne podsumowanie genialnej według mnie ścieżki dźwiękowej. Tym czasem, gdy po końcowych fanfarach rozbrzmiewa cisza, następuje zdumienie, że to już koniec...

 

Podsumowując sądzę, że muzyka z filmu "Atlantis: The Lost Empire" jest nadzwyczajna. Jest tutaj wszystko, czego dobra ścieżka dźwiękowa wymaga - śliczna piosenka filmowa, utwory o zróżnicowanych nastrojach i przede wszystkim genialny motyw przewodni i motyw Atlantydy. Kompozytor James Newton Howard pokazał tutaj, że należy do światowej czołówki kompozytorów muzyki filmowej, komponując porywającą i niezwykle absorbującą partyturę. Tak samo jak film, muzyka z upływem czasu staje się coraz lepsza. Kompozytor po kolei wprowadza do niej nowe elementy w postaci egzotycznych, niezidentyfikowanych instrumentów i nieco etnicznych motywów śpiewanych zawodzącym głosem kobiety, które świetnie budują klimat tajemniczości. Kolejnym plusem są oczywiście chóry, które powoli przyłączają się do orkiestry, aby w końcu stać się głównym motorem napędowym całej muzyki. Dla mnie jest to ścieżka wybitna i sięgam po nią bardzo często, gdyż rzadko można usłyszeć tak patetyczne i wbijające w fotel chóry - można je tylko porównać do tych z "Neodammerung" z "Matrix Revolutions" czy "Duel of Fates" Johna Williamsa w "Star Wars Episode I: The Phantom Menace". Ta muzyka warta jest najwyższej noty choćby tylko ze względu na nie. Jedynym mankamentem jakiego się dopatrzyłem, to zamieszczenie piosenki z filmu w złym, moim zdaniem, miejscu. Ale w zasadzie wystarczy odpowiednio zaprogramować sprzęt grający i problem znika. Dlatego też z czystym sumieniem wystawiam temu soundtrackowi najwyższą notę, tym samym serdecznie ją polecając uwadze wszystkich miłośników muzyki filmowej - i nie tylko...

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

"Where the Dream Takes You" - Mya

02.

The Submarine

03.

Milo's Turned Down

04.

Atlantis Is Waiting

05.

The Leviathan

06.

Bedding Down

07.

The Journey

08.

Fireflies

09.

Milo Meets Kida

10.

The City of Atlantis

11.

Milo and Kida's Questions

12.

Touring the City

13.

The Secret Swim

14.

The Crystal Chamber

15.

The King Dies / Going After Rourke

16.

Just Do It

17.

Kida Returns

18.

Atlantis

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz