• Lion
  • Magnificent Seven, The
  • Se7en – Collector's Edition
  • Sausage Party
  • Moonlight

Disappearance of Eleanor Rigby, The – score

data publikacji: 16/03/2015

Zniknięcie Eleonory Rigby

Disappearance of Eleanor Rigby, The – score

"...mocno działa na zmysły..."

Kompozytor: Son Lux

Rok produkcji: 2014

Wytwórnia: Glassnote Records

Czas trwania: 32:30 min.

 

Bardzo specyficzny projekt postanowił zrealizować Ned Benson. Opowiedział o związku w trzech filmach, z których każdy przedstawia tą samą historię z innej perspektywy – najpierw jej, potem jego, wreszcie obojga partnerów. Wyszło naprawdę interesujące kino, oparte na emocjach, subtelnych obserwacjach rozpadającego się związku dwojga ludzi (świetni James McAvoy i Jessica Chastain), inteligentnych dialogów oraz nastroju. Pomaga w tym także muzyka.

 

Jej autorem nie został jednak zawodowy kompozytor, tylko artysta alternatywnej sceny Nowego Jorku – Ryan Lott, bardziej znany jako Son Lux. Brzmienie jest tutaj mocno elektroniczne, ale, ze względu na gatunek, pozbawione agresywności, tworząc bardzo delikatny, niemal uspokajający ton. W samym filmie te krótkie kompozycje rzadko wybijają się poza tło, niemniej idealnie dopełniają wydarzenia. Tak jest choćby z łagodnym „Fireflies”, które po raz pierwszy przedstawia nam głównych bohaterów, obserwujących świetliki.

 

Poza elektroniką, budującą głównie melancholijną aurę (czasami zdynamizowaną i przestrzenną, jak w „Silence I” imitującym organy), okazjonalnie przewijają się inne instrumenty – dziwacznie strojone skrzypce (smutne „Disappearance”), eteryczny i ‘przerobiony’ fortepian („Lonely”), delikatna gitara elektryczna („Silence II”) czy różnego rodzaju tajemnicze dźwięki („Trailing Memory”). Poszczególne kompozycje są przy tym strasznie krótkie (tylko jedna przekracza dwie minuty – „Almost Crossing” z nakładającymi się na siebie klawiszami) i dość trudno wyłuskać z nich coś, co można nazwać pełnoprawnym motywem. To bardziej pewnego rodzaju dźwiękowe plamy, jakie jednak nie tylko dobrze działają na ekranie, ale też zaskakująco dobrze poza nim, co nie jest wszak regułą.

 

Ważnym elementem jest też – mało znana w Polsce – Faux Fix (naprawdę Katie... Chastain), której głos przewija się przez sporą część płyty. Głównie są to wokalizy (wszystkie części „Silence”), jednak Son Lux wykorzystał ją też w trzech piosenkach, które są największą siłą wydawnictwa. W pamięci pozostanie mi na długo pierwsza z nich – „No Fate Awaits Me” (pojawia się pod koniec filmu, podczas spaceru w parku), które ma z jednej strony bardzo oszczędne instrumentarium (gitara akustyczna, elektronika, perkusja i fortepian), a obydwa głosy pobudzają i tworzą wielce intymną atmosferę. Potem jednak, wraz z pojawieniem się smyczków, kompozycja nabiera niemalże epickiego rozmachu. Z kolei w „Let Me Follow” w całości dominuje Lux ze swoim spokojnym śpiewem, pulsującym basem oraz bardzo intrygującymi klawiszami. No i „Race to Erase” również potrafi bez problemu oczarować.

 

Warstwa dźwiękowa do tych trzech filmów jest bardzo eteryczna, buduje kameralny klimat i jednocześnie mocno działa na zmysły. Troszkę przypomina dorobek takich twórców, jak Bon Iver czy Arcade Fire (kto oglądał film „Ona”, wie co mam na myśli). To kolejny dowód na to, że osoby spoza środowiska filmowego są w stanie stworzyć ciekawa muzykę. Son Lux spisał się więcej niż dobrze – bez jego ścieżki film wiele by stracił. Obyście Wy nie stracili więc jej z oczu (i uszu).

 

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Fireflies

02.

No Fate Awaits Me – feat. Faux Fix

03.

Disappearance

04.

Silence I

05.

Let Me Follow – feat. Faux Fix

06.

Lonely

07.

Race To Erase – feat. Faux Fix

08.

Trailing Memory

09.

Silence II

10.

Almost Crossing

11.

After It All

12.

Silence III

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz