• S.W.A.T.
  • Jane Got a Gun
  • War Machine
  • Monster Calls, A
  • Girl on the Train, The

Red Krokodil

data publikacji: 08/03/2015

Red Krokodil

Red Krokodil

„... wyraźnie czerpie z dziedzictwa starych mistrzów...”

Kompozytor: Alexander Cimini

Rok produkcji: 2014

Wytwórnia: Kronos Records

Czas trwania: 42:06 min.

 

W zniszczonym mieście niszczeje człowiek. W skutek zażywania bardzo niebezpiecznego narkotyku o nazwie Krokodyl następuje rozkład jego ciała. Film „Red Krokodil” śledzi ten proces. Przyjmuje przy tym konwencję poetyckiej wizji. Sterylne, jasne zdjęcia są jednocześnie ostentacyjnie przeestetyzowane i okrutne. Zmaganiom bohatera towarzyszy zaś jedynie rzadki komentarz z offu oraz ścieżka dźwiękowa Alexandra Cimini.

 

Przez większość czasu dominuje mało efektowny underscore – trochę niepokojących dźwięków, trochę mrocznego szumu – który buduje raczej ponurą, ale też refleksyjną atmosferę filmu. W jego pierwszej połowie muzyka mocniej zaznacza się tylko raz, w scenie masturbacji bohatera. Towarzyszą jej eteryczne dźwięki fortepianu, podszyte płynną elektroniką. Ten klimatyczny, ambientowy utwór nie powstał jednak specjalnie dla tego obrazu, lecz dla o rok wcześniejszej produkcji „M.A.R.C.O.”.

 

Im jednak „Red Krokodil” zbliża się ku końcowi, tym muzyka coraz częściej wychodzi na pierwszy plan. Odzywają się liryczne, pełne przestrzeni utwory, które podkreślają zmiany zachodzące w psychice bohatera, a także pogłębiają emocjonalny wydźwięk filmu. Właśnie nimi przede wszystkim wypełniona jest płyta ze ścieżką dźwiękową, której charakter przy autonomicznym odsłuchu ucieka od skromnego i często kłopotliwie pretensjonalnego obrazu, ku pełnemu rozmachu i szczerej liryki pejzażowi.

 

Bez świadomości, o czym jest film, można byłoby pomyśleć, że Cimini napisał muzykę do melodramatu. W „Red Krokodil Main Theme” nie brakuje romantycznej wylewności. Opierając utwór na solowej wiolonczeli, kompozytor w najlepszym stylu wydobywa z niej płaczliwe brzmienia w może mało chwytliwym, ale urzekającym motywie. Do tego dochodzi bardzo elegancki akompaniament z głębokimi waltorniami i jasnymi smyczkami. Potem rzecz przejmuje rozdzierający fortepian, który na sam koniec przepływa w drugi znaczący temat tej kompozycji.

 

Motyw ten najokazalej prezentuje się w dwóch, jakże odmiennych aranżacjach. Pod koniec „Reflection in the Water” wybucha z nieokiełznaną uczuciowością, dociskając pedał patosu do granic możliwości. Odsłania wówczas swój nieco rosyjski charakter, kojarzący się ze „Wschodnimi obietnicami” Howarda Shore'a. Zaraz potem, w „Prologue”, zmienia się w graną na cymbałach urokliwą kołysankę, pełną smutku i wyciszonej, gorzkiej rozpaczy.

 

Klasyczna elegancja kompozycji Ciminiego kojarzy się z melodramatycznymi pracami Johna Barry'ego. Operuje podobnego rodzaju, trochę bezwstydną, urokliwością. Cimini mocniej przy tym zaznacza role instrumentów solowych – skrzypiec, wiolonczeli, fortepianu. Kompozytor zresztą wyraźnie czerpie z dziedzictwa starych mistrzów, bardzo klasycznych wzorców muzyki filmowej. W jego muzyce, oprócz Barry'ego, słychać echa Patricka Doyle'a, a nawet Ennia Morricone, w ich najbardziej tradycyjnym wydaniu.

 

Cimini odsłania przy tym także swoje inne twarze. Do materiału napisanego dla „Red Krokodil”, niecałego wykorzystanego w filmie, na płycie znalazło się kilka utworów napisanych na potrzeby innych projektów. Poza ambientowym „Endless Roads”, które powstało dla „M.A.R.C.O.”, słuchacz znajdzie też „C_age” z wideoinstalacji pod tym samym tytułem, świadczące o tym, iż kompozytor dobrze czułby się też w horrorze. Największe wrażenie robi jednak imponujące „Passion and Love?”. Cimini korzysta tu z bardziej nowoczesnych środków, pokazuje kompozytorski pazur, operuje żwawszym tempem, udanie buduje napięcie. Pozostaje przy tym twórcą klasycznym, choć ewidentnie bardzo wszechstronnym.

 

Z tego zresztą powodu warto śledzić jego kolejne prace. Nie bez powodu otrzymał w tym roku nominację do nagrody Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Muzyki Filmowej. Co prawda nie miał szans, by zwyciężyć z idącą jak burza przez sezon nagród Micą Levi, lecz zdecydowanie dysponuje warsztatem i talentem, który pozwoli mu wkrótce zabłysnąć. „Red Krokodil” już jest bardzo udaną, dojrzałą pracą, choć zdecydowanie lepiej wypada na płycie niż w – o parę klas słabszym – filmie. Być może Ciminiemu do sukcesu brakuje już tylko odpowiedniego projektu.

 

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

C_Age (music from the videoart „C_Age”)

02.

Red Krokodil Main Theme

03.

Alone

04.

My Wounded Body

05.

My Little Green Crocodile

06.

Endless Roads (music from the motion picture „M.A.R.C.O.”)

07.

My Mind

08.

Reflection in the Water

09.

Prologue

10.

W(t)omb (music from the videoart „W(t)omb”)

11.

Capuccetto6 – Gabriele Verdinelli

12.

The Window

13.

Passion and Love? (music from the motion picture „Hyde's Secret Nightmare”)

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

Mefisto 08-03-2015, 16:39

Końcówka jest świetna. W środku jednak trochę smętów się znajdzie. Szczęśliwie czas trwania mocno optymalny i o nudzie nie ma mowy. Solidna ścieżka, choć trochę rozjeżdża się stylistycznie z wiadomych powodów. Na 3,5 zasługuje na pewno.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz