• Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7
  • Doctor Strange

Toy Story

data publikacji: 05/03/2015

Toy Story

"...skąpane w całkiem poważnym tonie..."

Kompozytor: Randy Newman

Rok produkcji: 1995

Wytwórnia: Walt Disney Records / Edel

Czas trwania: 53:38 min.

 

Dawno, dawno temu Steve Jobs założył studio Pixar. Ekipa z Emeryville postawiła sobie za cel realizację filmów animowanych. I zaczęli od wysokiego C, bo nie można inaczej nazwać „Toy Story” – pierwszej animacji komputerowej, która, poza nowatorską realizacją, stanowi bardzo poruszającą i, mimo upływu lat, wciąż znakomicie się oglądającą historię. Któż dziś nie pamięta kowboja Chudego (Woody w oryginale) oraz Buzza Astrala?

 

Za realizację ścieżki dźwiękowej odpowiada wokalista i pianista jazzowy – Randy Newman. Jego praca wydaje się dość zachowawcza i asekurancka, kiedy zestawić ją ze zgarniającymi wtedy wszelkie nagrody muzyczne, rozbuchanymi filmami Disneya (ilustracje Alana Menkena do „Pięknej i Bestii” i „Aladyna” czy Hansa Zimmera z „Króla Lwa”). Jednak odpowiedzialny za orkiestracje Don Davis robi wszystko, by wzbogacić i urozmaicić ścieżkę.

 

Rozpoczyna się ona trzema piosenkami, jakie Newman nie tylko napisał, ale i wykonał. Wizytówką nie tylko tego filmu, ale i całej serii jest, stworzone w jeden dzień, „You’ve Got a Friend In Me” – elegancki i przyjemny jazz z fortepianem w roli głównej (potem pojawia się także w wersji na duet z Lylem Lovettem). „Strange Things” jest bardziej dynamiczne i przebojowe, trochę pachnie latami 70. (ta gitara i klawisze), a na koniec mamy podniosłe „I Will Go Sailing No More”  (smyczki!).

 

Muzyka ilustracyjna to z kolei przede wszystkim sporo underscore’u oraz mickey-mousingu, który z dzisiejszej perspektywy wydaje się archaiczny. Co nie znaczy, ze nie brakuje w nim ciekawych pomysłów. Widać to w „Andy’s Birthday”, będącym mieszanką beztroskiej zabawy (dzwoneczkowy początek z wolną wiolonczelą), odrobiny horroru (smyczki w tle), westernu (gitara akustyczna, trąbka i marszowa perkusja) oraz jazzu (perkusja, kontrabas, przeróbka piosenki przewodniej w środku i trąbki). Tempo jest różnorodne, a instrumentarium zadziwiająco bogate, lecz skąpane w całkiem poważnym tonie (werble i dęciaki w „Soldier’s Mission”, krótkie „Presents” z mocną perkusją i szalonym rajdem smyczków).

 

W zasadzie przeważają tutaj dwa tematy. Pierwszy dotyczy Buzza i wyróżnia się podniosłymi dęciakami oraz marszową perkusją, podkreślającą ‘kosmiczne’ pochodzenie zabawki. Drugi dotyczy psychopatycznego sąsiada Sida, który niszczy zabawki – złowrogi marsz z popisami dęciaków oraz wiolonczeli, a w tle obowiązkowe werble. Cała reszta to dość chaotyczna, choć niepozbawiona niezłych pomysłów (aranżacje „You Got a Friend In Me” czy lekko walcowe „Mutants”) tapeta, która poza ekranem ma niewielką rację bytu.

 

   

 

Praca ta broni się właściwie tylko znakomitymi piosenkami oraz wspomnianymi tematami wiodącymi. Z dzisiejszej perspektywy to trochę staroświecka pozycja, która jako-tako sprawdza się na płycie. Jeśli macie dużo samozaparcia, to może wam się spodobać, choć następne części są lepsze.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

You've Got a Friend in Me

02.

Strange Things

03.

I Will Go Sailing No More

04.

Andy’s Birthday

05.

Soldier's Mission

06.

Presents

07.

Buzz

08.

Sid

09.

Woody and Buzz

10.

Mutants

11.

Woody’s Gone

12.

The Big One

13.

Hang Together

14.

On the Move

15.

Infinity and Beyond

16.

You've Got a Friend in Me – with Lyle Lovett

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz