• 007: Die Another Day – remastered and expanded
  • Arthur Christmas
  • Star Wars, Episode VIII: The Last Jedi
  • Brimstone
  • Silence

Wish I Was Here – score

data publikacji: 01/02/2015

Gdybym tylko tu był

Wish I Was Here – score

"...zbyt ulotne..."

Kompozytor: Rob Simonsen

Rok produkcji: 2014

Wytwórnia: Miles of Lions Records

Czas trwania: 21:08 min.

 

O ostatnim filmie Zacha Braffa i głównym soundtracku doń wspominałem już w osobnej recenzji. Liczne piosenki uzupełnia jednakże skromna ilustracja od Roba Simonsena – bliskiego współpracownika Mychaela Danny, który od jakiegoś czasu komponuje dla kina także solo. Jego muzyce – w filmie niemal kompletnie ginącej – poświęcono osobne wydanie elektroniczne, liczące sobie równie niepozorne 20 minut materiału. Warto więc dopełnić dzieła i jej także poświęcić kilka akapitów.

 

Ilustracja Simonsena to w sumie taki zapychacz wolnego miejsca, dopełniacz oczywistych emocji. Tam, gdzie Braff nie zdołał znaleźć/wykupić odpowiedniego przeboju, lub też zupełnie odpuścił piosenkom, tam nostalgiczny, słodko-gorzki klimat oddaje muzyka oryginalna. Paradoksalnie jednak oryginalność nie jest siłą tych nut, biorąc pod uwagę ich typowo liryczną naturę.

 

Kompozytor z oczywistych względów (niski budżet, specyfika historii oraz wspomniane utwory śpiewane) nie mógł tu sobie poszaleć. Skupił się więc na ‘plumkającym’ fortepianie, jaki w poszczególnych ścieżkach wspiera głównie elektronika, a niekiedy także gitara akustyczna. To całe instrumentarium, które ogranicza się do krótkich i tak samo minimalistycznych melodii, w jakich beznadzieja miesza się z optymizmem.

 

W większości są to więc motywy spokojne, które, często niezauważalnie, przemykają sobie w tle podczas seansu. Z kolei na ‘albumie’ mamy do czynienia z doraźną przyjemnością spod znaku „jednym uchem wlatuje, a drugim wylatuje”. Ta swoista eteryczność podyktowana jest zarówno charakterem kompozycji, jak i bardzo krótkim czasem trwania poszczególnych utworów, które w większości zamykają się w minucie z kawałkiem (jedynie „Shimmering” i finalne „Forward Is the Only Direction We Have” przekraczają tą granicę). Nie czuć co prawda rwanej narracji, gdyż wszystkie one mają swój oczywisty początek, rozwinięcie i koniec, ale też i wszystkie szybko przemijają z wiatrem.

 

Ponieważ jednym z wątków filmu jest ‘wizja’ przygodowej s-f, toteż i maestro ucieka czasem w bardziej fantazyjne rytmy („Running Through the Woods”, „The Dark Cliffs of Father Rabbi”). Tutaj jednak skromne środki wyrazu dają o sobie znać – ambientowe, narastające dźwięki syntezatora, nawet jeśli spełniają swoje zadanie w minimalnym stopniu, dalekie są od jakiejkolwiek pomysłowości i zapomina się je już w trakcie odsłuchu. Trudno zresztą w ogóle skojarzyć je z tego typu klimatami, tak są bezpłciowe.

 

 

Generalnie nie mogę tej muzyce odmówić uroku. Sympatycznie wybrzmiewa sobie w uszach w niedzielny poranek i, rzecz jasna, nie ma szans, by się na niej wynudzić. Ba! Jest nawet kilka momentów, które wybijają się rytmem lub melodyjnością i są wystarczająco chwytliwe, by zatrzymać się przy nich na dłużej (patrz: wrażeniometr). Całościowo jest to jednak zbyt ulotne granie – względem soundtracku jedynie błahy dodatek. Ciekawostka, na którą trudno zwrócić większą uwagę i jeszcze trudniej się nią przejąć. A w porównaniu do wielu innych płyt na rynku, wręcz ma się ochotę sparafrazować tytuł filmu, z którego pochodzi i napisać, że to fajna praca... gdyby tylko tu była. Moja finalna ocena to 2,5 nutki.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Running Through the Woods

02.

The Family Bloom

03.

The Frozen Forest

04.

I'm Excited to Ask Her a Question

05.

The Dark Cliffs of Father Rabbi

06.

Talking to Jesse

07.

I Already Am a Great Matriarch

08.

Shimmering

09.

Sitting On This Rock Here With You

10.

Let Dad Sleep

11.

Fixing the Fence

12.

Swimming in Sunlight

13.

Forward Is the Only Direction We Have

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz