• Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7

Whiplash

data publikacji: 23/01/2015

Whiplash

Whiplash

"...tętniąca energią i pasją..."

Kompozytor: Justin Hurwitz & Tim Simonec

Rok produkcji: 2014

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum

Czas trwania: 54:51 min.

 

Cieszy fakt, iż filmy potrafią jeszcze zaskakiwać – nawet jeśli nie fabułą, to formą, która wbije widza w fotel i wyżyma go emocjonalnie, pozostając w pamięci na długo. W ostatnim czasie kino amerykańskie spłodziło przynajmniej dwa takie dzieła. O jednym z nich, „Birdmanie”, wspominałem już w osobnym tekście. Obecny od paru tygodni na polskich ekranach „Whiplash”, acz nie tak oryginalny, może pochwalić się podobnymi atutami – od fenomenalnego aktorstwa, po znakomite sztuczki techniczne. Kluczowa i dość niecodzienna jest także ścieżka dźwiękowa – w obu filmach oparta o perkusję.

 

O ile jednak w Człeku-ptaku ‘walenie w talerze’ stanowiło po prostu estetyczny wybór twórców, który zwyczajnie wstrzelił się w naturę opowieści, tak „Whiplash” bez perkusji zwyczajnie nie istnieje (mimo iż ta, wspierana jest tu niemal cały czas przez pełny zespół). Już sam tytuł bierze się z kompozycji amerykańskiego jazzmana, Hanka Levy, która stanowi kluczowy element fabularny i pojawia się kilkukrotnie w trakcie seansu. To oś filmu – serce wyjątkowo emocjonującego konfliktu pomiędzy ambitnym uczniem i wybitnie surowym nauczycielem. Szczęśliwie nie jest to jedyna atrakcja soundtracku.

 

Praca ta nie tylko tytułowym kawałkiem bowiem stoi. Sporo w niej zarówno innego materiału źródłowego – jak znakomite „Caravan” Duke’a Ellingtona, które podnosi ciśnienie w finale – jak i muzyki stworzonej specjalnie na potrzeby ruchomego obrazu. Odpowiada zań Justin Hurwitz – debiutant w wielkim kinie, ale bynajmniej nie muzyczny żółtodziób. Z reżyserem filmu zna się zresztą jeszcze ze szkolnej kapeli.

 

Hurwitz nie silił się tu specjalnie na oryginalność, ale przy swoim klasycznym wyszkoleniu było dla niego i tak nie lada wyzwaniem stworzyć score, który nie odstawałby od jazzowej klasyki. Zadaniu temu podołał z nawiązką, co udowadnia już świetne „Overture”, które album otwiera. Tętniąca energią i pasją melodia w niczym nie ustępuje wyżej przywołanym tytułom, jednocześnie spełniając wykładniki muzyki filmowej: jest odpowiednio charakter(ystycz)na dla danego medium, chwytliwa i wbija się w świadomość odbiorcy.

 

Co ciekawe, ze względu na niewielki budżet, kompozytor musiał także stworzyć motywy, które imitowałyby stare szlagiery gatunku. I to również wyszło mu doskonale, co pokazują takie fragmenty, jak romantyczne trio „No Two Words”, „When I Wake”, „Casey's Song” oraz wykonywane na żywo w jednej ze scen i brzmiące już bardziej współcześnie, lecz nie pozbawione nuty przeszłości „Fletcher's Song In Club”. Wszystko to idealnie wpisuje się w klimat opowiadanej historii oraz, rzecz jasna, w niełatwe ramy gatunku.

 

Muzykę Hurwitza uzupełnia także kilka kompozycji Tima Simoneca – znanego orkiestratora, który okazjonalnie zajmuje się też pisaniem właśnie takich dopełniających ilustracji. Tutaj musiał stworzyć utwory do rozgrywanych w filmie konkursów big bandowych, co na krążku przełożyło się na trzy ścieżki o różnym zabarwieniu i rytmie. One też robią spore wrażenie i gdyby nie inne nazwisko na trackliście, to trudno byłoby wyczuć jakąś różnicę – czy to w jakości, czy też w nastroju utworów.

 

Płytę podzielono przy tym na kilka oddzielnych części, tudzież rozdziałów, z których każdy poprzedzono cytatem z filmu. Zabieg to, trzeba przyznać, niezbyt lubiany przez melomanów, lecz tutaj zrobiony naprawdę z głową – szczególnie, że nie są to zabawne one-linery i inne krótkie wstawki, lecz odnoszące się do konkretnych kawałków/sytuacji całe dialogi, z których jeden („Good Job”) stanowi niejako clou tej produkcji.

 

Odrębnym problemem jest natomiast cały środek albumu – złożony z króciutkich, w większości jednominutowych ścieżek, które w typowo ilustracyjnej manierze przemykają niezauważenie przez głośniki lub stanowią irytujący zapis próby instrumentów („Carnagie”). I chociaż krążek długi nie jest, ten wydawniczy babol sprawia, iż potrafi się dłużyć i nużyć. Szkoda, że nie pokuszono się tu raczej o jakąś suitę tematyczną, która zamknęłaby się w tych paru minutach mniej i tym samym skróciła męki co bardziej nerwowych słuchaczy. Z drugiej jednak strony, znamienny jest tytuł tego problematycznego odcinka – najwyraźniej, wzorem bohatera filmu, trzeba się trochę napocić, by zasłużyć na pełną satysfakcję z obcowania z daną muzyką.

 

 

Nie zmienia to jednak faktu, że w samym filmie stanowi ona kluczowy, a nawet i nadrzędny element, dzięki któremu „Whiplash” w ogóle powstał. I tam też należy się ścieżce dźwiękowej najwyższa ocena. W oderwaniu od ekranu już tak różowo nie jest, lecz i bez znajomości kontekstu to świetnie słuchająca się, miejscami odprężająca i mocno ekscytująca pozycja, którą polecam nawet osobom nie gustującym na co dzień w ‘czarnej’ muzyce.

 

P.S. A TUTAJ ciekawy wywiad z twórcami o powstawaniu muzyki [po angielsku].

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

I Want To Be One of the Greats: Snare Liftoff [dialog]

02.

I Want To Be One of the Greats: Overture

03.

I Want To Be One of the Greats: Too Hip To Retire – Tim Simonec

04.

I Want To Be One of the Greats: Whiplash – Hank Levy

05.

I Want To Be One of the Greats: Fletcher’s Song In Club

06.

I Want To Be One of the Greats: Caravan – Duke Ellington & Juan Tizol, arr. John Wasson

07.

If You Want The Part, Earn It: What’s Your Name [dialog]

08.

If You Want The Part, Earn It: Practicing

09.

If You Want The Part, Earn It: Invited [zawiera dialog]

10.

If You Want The Part, Earn It: Call From Dad

11.

If You Want The Part, Earn It: Accident

12.

If You Want The Part, Earn It: Hug From Dad

13.

If You Want The Part, Earn It: Drum & Drone

14.

If You Want The Part, Earn It: Carnegie

15.

If You Want The Part, Earn It: Ryan / Breakup

16.

If You Want The Part, Earn It: Drum Battle

17.

If You Want The Part, Earn It: Dismissed

18.

He Was A Beautiful Player: Good Job [dialog]

19.

He Was A Beautiful Player: Intoit – Stan Getz

20.

He Was A Beautiful Player: No Two Words – Nicholas Britell & Justin Hurwitz

21.

He Was A Beautiful Player: When I Wake

22.

He Was A Beautiful Player: Casey’s Song

23.

He Was A Beautiful Player: Upswingin’ – Tim Simonec

24.

Rehearsal Medley: First Nassau Band Rehearsal / Second Nassau Band Rehearsal / Studio Band Eavesdrop / Studio Band Rehearsal After Breakup – Tim Simonec

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz