• Road House – 30th Anniversary Expanded Edition
  • Undone
  • River
  • Gentlemen, The
  • Missing Link

Ninja Assassin

data publikacji: 03/05/2010

Ninja zabójca

Ninja Assassin

"...muzyczna przemoc w najbardziej brutalnym i banalnym wydaniu..."

Kompozytor: Ilan Eshkeri

Rok produkcji: 2010

Wytwórnia: New Line Records / Sony

Czas trwania: 67:12 min.

 

Bracia Wachowscy wywołali gigantyczne zamieszanie pokazując w roku 1999 "Matrixa". Ogromny sukces filmu stał się początkiem kariery, polegającej głównie na produkowaniu filmowych adaptacji komiksów i kreskówek. Ich nazwisko pojawiało się w ostatnich latach przy takich projektach jak "V jak Vendetta", "Speed Racer" czy niedawno "Ninja Assassin". Niestety każdy kolejny film Wachowskich coraz bardziej rozczarowuje przewagą formy nad treścią. Ich najnowsze dzieło niczym nie przypomina już inteligentnego i pełnego odniesień "Matrixa", będąc jedynie krwawą rozrywką utrzymaną w teledyskowej stylistyce MTV. Także pod względem muzycznym jest to ogromne rozczarowanie pozostające daleko za pracami Dona Davisa ("Matrix"), Dario Marianelliego ("V jak Vendetta") czy Michaela Giacchino ("Speed Racer"). "Ninja Assassin" Ilana Eshkeri niewiele ma do zaoferowania poza zwykłą poprawnością.

Dla samego kompozytora możliwość pracy przy tak głośnym projekcie, zapewne była szansą na zaistnienie i wspięcie się o niejeden szczebel na drabinie kariery. Eshkeri sukcesywnie buduje swój dorobek tworząc od kilku lat solidne ścieżki dźwiękowe, które pozwalają mu na kolejne atrakcyjne angaże. Bez wątpienia przełomem w jego karierze był "Gwiezdny pył", który pod względem muzycznym oczarował słuchaczy i krytyków. Także "Młoda Victoria" udowodniła, że Brytyjczyk ma nie lada talent. Jednak "Ninja Assassin" nieco zawodzi, brzmiąc anonimowo, chaotycznie i sztampowo. Trudno znaleźć w tej muzyce elementy świadczące o ponadprzeciętnym talencie kompozytora – ot, przewidywalna i typowa ścieżka dźwiękowa kina akcji.

Złudną nadzieją napawa początek tej ścieżki dźwiękowej będący odwołaniem do ciekawych koneksji między kinem amerykańskim i azjatyckim. Powstające w latach 70' i 80' na Dalekim Wschodzie filmy, których głównym motorem były popisy sztuk walki, w pewnym momencie zaczęły mocno czerpać ze stylistyki amerykańskich i włoskich westernów. Jednym z elementów, który był wyjątkowo mocno akcentowany w owym czasie, była muzyka. Pojedynkom skośnookich wojowników często towarzyszyły kompozycje przywodzące na myśl słynne rewolwerowe pojedynki kowbojów. Główną inspiracją azjatyckich filmowców był oczywiście najbardziej charakterystyczny twórca tamtych czasów – Ennio Morricone. Czołówka "Ninja Assassin" przywołuje te koneksje, wykorzystując brzmienie elektrycznych gitar, męskich chórów i tradycyjnych instrumentów (shakuhachi i zampona – często wykorzystywanym przez Morricone). Taki początek daje nadzieję na stylistyczny hołd rodem z filmów Tarantino – nic bardziej mylnego.

Tylko kilkanaście początkowych minut filmu budzi podobne skojarzenia. Cała reszta muzyki Ilana Eshkeri zmierza już ku szablonom i kliszom rządzącym w Hollywood. Na myśl przychodzą takie nazwiska jak Brian Tyler, Ramin Djawadi, Tyler Bates a nawet Hans Zimmer. Na horyzoncie pojawia się zatem orkiestra, elektronika, perkusja i wszechogarniająca funkcjonalność. Muzyczna przemoc w najbardziej brutalnym i banalnym wydaniu. Poza czołówką filmu, jest to muzyka schowana za obrazem, która niewiele ma do powiedzenia w ostatecznym jego odbiorze. Kompozytor stara się uatrakcyjniać swoje dzieło, wprowadza orientalne akcenty i rzewne solo wiolonczeli. Niestety niewiele w tym oryginalności, która mogłaby ostatecznie ukazać styl i talent Ilana Eshkeri. Przykładem może być sekwencja bębnów, pojawiająca się w "Training", która łudząco przypomina "Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka" Tana Duna.

Ostatecznie bliżej tej muzyce do widowiskowości i powierzchowności MTV niż symboliki kina Tarantino, która mogłaby się w tym filmie rewelacyjnie sprawdzić. Piosenki, pojawiające się na końcu płyty niestety tylko to potwierdzają. Można tu co prawda znaleźć niebanalne rockowe ballady zdradzające, że twórcom filmu najwidoczniej świtała w głowach idea bardziej symbolicznej i nieszablonowej muzyki. Niemnej obecność też hip-hopu nie pozostawia złudzeń, co do kategorii wiekowej grupy docelowej tego "dzieła". Finalnie muzyka ta bardziej przypomina dokonania podopiecznych Hansa Zimmera, będąc pracą anonimową i pozbawioną oryginalności, dzięki której mogłaby na dłużej pozostać w pamięci. Nieliczne fragmenty, będące przebłyskiem aranżacyjnej przebiegłości Ilana Eshkeri, nie podnoszą jej wartości na tyle, by była to pozycja warta uwagi entuzjastów muzyki filmowej.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Ninja Assassin

02.

Training

03.

Kiriko Runs

04.

Mika's Apartment

05.

First Kill

06.

Skyscraper Rain

07.

Escape From Safehouse

08.

Healing

09.

Soldiers Attack

10.

Raizo vs Ozuno / Freedom

11.

Being Boiled – The Human League

12.

Helden – David Bowie

13.

Shazam! – Spiderbait

14.

The MC Remix – Ryuzo

15.

Legacy – Raekwon feat. Xzibit & Murs

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz