• Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7

007: Goldfinger – remastered

data publikacji: 24/09/2014

Goldfinger

007: Goldfinger – remastered

"...opus magnum Jamesa Bonda..."

Kompozytor: John Barry

Rok produkcji: 1964 / 2003

Wytwórnia: Capitol / EMI

Czas trwania: 40:40 min.

 

Bondomania szybko opanowała niemal cały świat. Nic więc dziwnego, że kolejne odsłony przygód 007 wyrastały, jak grzyby po deszczu. W przeciwieństwie do późniejszej tradycji wypuszczania następnych części co drugą zimę, w latach 60. nowy Bond wychodził niemal co roku. Pod tym względem „Goldfinger” do dziś pozostaje rekordzistą, debiutując na ekranie zaledwie 11 miesięcy po premierze „From Russia with Love”. To zresztą nie jedyny rekord tej odsłony, która pobiła wszelkie rekordy popularności i na stałe wpisała się do kanonu ponad 50-letniej sagi, dziś ciągle będąc uważana za jedną z najlepszych części.

 

Te sukcesy bardzo dużo zawdzięczają muzyce, a zwłaszcza piosence przewodniej, jaka tym razem pozostała już w pełnej gestii Johna Barry’ego, który wspiął się na swe ówczesne wyżyny. Słowa napisali Leslie Bricusse i Anthony Newley, w nagraniach brał udział m.in. 20-letni gitarzysta Jimmy Page, a utwór wyprodukował producent Beatlesów – George Martin.

 

Największą gwiazdą pozostaje tu jednak bezsprzecznie Shirley Bassey – dla niemal kompletnie nieznanej wtedy wokalistki, „Goldfinger” okazał się przepustką do wielkiej kariery, sławy i bogactwa, które przypieczętował przyznany jej w 1999 roku tytuł szlachecki. Specyficzne, ‘nosowe’ wykonanie tytułowego przeboju („Goldfingaa!”) zapisało się na stałe w annałach kina i dosłownie eksplodowało na liście przebojów, pozostając, wraz z całą płytą, na szczycie przez aż 70 tygodni (!!) – rekord pobity dopiero przez „Gwiezdne Wojny”.

 

Piosenka ta wciąż pozostaje jednym z najpopularniejszych hitów nie tylko ze świata 007, ale kina w ogóle i jest powszechnie uważana (także Barry tak sądził) za śpiewane opus magnum Jamesa Bonda – nawet dziś, w czasach „Skyfall”. Nie dziwota więc, że Bassey jeszcze dwukrotnie zapraszano do wykonania bondowskiego szlagieru (odpowiednio w „Diamonds Are Forever” i „Moonraker”), co jest fenomenem w historii cyklu. Aż dziw bierze, że taki hicior nie doczekał się ani jednej nagrody...

 

Reszta muzyki także zasługuje na uznanie. Barry zdecydowanie podkręcił tu śrubę, tworząc już typowo bondowską, jakże charakterystyczną ilustrację, która zostawia daleko w tyle dwie poprzednie. Przez lata płyta była więc nieustannie wznawiana – ostatnio w 2003 roku, w ramach czarnej serii EMI, „Remastered”, która oprócz odświeżonego dźwięku proponuje także kilka dodatkowych utworów.

 

To jednak najsłabsze i najbardziej anonimowe nuty na krążku, wobec czego posiadacze wcześniejszych edycji mogą spać spokojnie, gdyż mają pod ręką wszystkie najważniejsze tematy, powstałe na potrzeby tej produkcji.

 

Niespełna pół godziny głównego materiału cechuje się przede wszystkim niepowtarzalnym, częściowo jazzowym – co z uwagi na kompozytora nie powinno dziwić – klimatem. Jest to także bardzo przystępna i dalece atrakcyjniejsza względem poprzednich prac muzyka, raz jeszcze pełna wcześniej nie słyszanych, później wręcz nadużywanych standardów szpiegowskich zagrywek. Acz i te odrobinę nadgryzł ząb czasu...

 

Po latach razi głównie archaiczna, nieprzyjemna elektronika, słyszalna najlepiej w utworach akcji, jak kluczowe „Dawn Raid on Fort Knox”. Jest też nieco nijakiego underscore’u, który poza filmem przenika niezauważalnie przez głośniki, nie wzbudzając ani emocji, ani tym bardziej zainteresowania („Auric's Factory”, „Teasing The Korean”). Trudno nie wspomnieć także o pewnej monotonii brzmienia – zdecydowanie zbyt często, jak na tak krótki album, słychać kolejne aranżacje melodii przewodniej, co może (ale nie musi) dawać się we znaki.

 

 

Mimo minusów trudno nie docenić jednak tej kompozycji, która jest prawdziwym kamieniem milowym dla soundtracków z MI-6. W samym filmie sprawdza się ona nad wyraz dobrze, a i poza nim spełnia swe zadanie, bezbłędnie przywołując nastrój tej, klasycznej już produkcji oraz dając słuchaczowi sporo frajdy samej w sobie. Spokojnie polecam nie tylko fanom.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Main Title - Goldfinger – Shirley Bassey

02.

Into Miami

03.

Alpine Drive - Auric's Factory

04.

Oddjob's Pressing Engagement

05.

Bond Back In Action Again

06.

Teasing the Korean

07.

Gassing the Gangsters

08.

Goldfinger (instrumental)

09.

Dawn Raid on Fort Knox

10.

The Arrival of the Bomb and Count Down

11.

The Death of Goldfinger - End Titles

12.

Golden Girl

13.

Death of Tilley

14.

The Laser Beam

15.

Pussy Galore's Flying Circus

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 5  

Krystian 24-09-2014, 19:02

Opus magnum James Bonda i tylko cztery? Coś słabe te Bondy ;)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz