• Kamerdyner
  • Road House – 30th Anniversary Expanded Edition
  • Undone
  • River
  • Gentlemen, The

Kaze tachinu

data publikacji: 31/08/2014

Zrywa się wiatr

Kaze tachinu

„... jest godnym pożegnaniem jednego z najbardziej niezawodnych duetów reżyser/kompozytor w historii...”

Kompozytor: Joe Hisaishi

Rok produkcji: 2013

Wytwórnia: Tokuma Japan Communications

Czas trwania: 53:03 min.

 

Nic, co dobre nie może trwać wiecznie. Prawie trzydzieści lat współpracy Hayao Miyazakiego z Joe Hisaishim przyniosło dziesięć ścieżek dźwiękowych, z których większość należy do ekstraklasy muzyki filmowej. Ostatnia z nich, „Zrywa się wiatr”, nie stanowi wyjątku. Jest godnym pożegnaniem jednego z najbardziej niezawodnych duetów reżyser/kompozytor w historii.

 

Jeżeli ktoś się obawiał, że Hisaishiemu nie będzie się chciało po raz kolejny dla Miyazakiego postarać i nowy projekt rozegra na wypracowanych schematach, może odetchnąć z ulgą. Już pierwsze takty zapowiadają coś nowego i nietypowego. Niemal cała akcja filmu rozgrywa się w Japonii, lecz muzyka robi potężnego susa nad Morze Śródziemne. Rozedrgana mandolina wprowadza główny temat, który towarzyszy głównemu bohaterowi, Jiro, w podróży przez życie. Początkowo jest on dość delikatny i kapryśny, z dominującymi, egzotycznymi z punktu widzenia Japończyków, brzmieniami mandoliny i akordeonu. Wraz z mocniejszym wejściem smyczków nabiera jednak rozmachu i charakterystycznej dla Hisaishiego śpiewności. Ta druga część doskonale sprawdza się w licznych, olśniewająco pięknych scenach lotu..

 

Właściwie trudno jednoznacznie stwierdzić, czemu Miyazaki i Hiasaishi zdecydowali się na śródziemnomorski charakter głównego tematu. Niewykluczone, że kompozytor zapałał po prostu nagłą miłością do mandoliny (mocno eksploatuje ją też w „Kiseki no ringo” z tego samego roku). Pewnym wyjaśnieniem może być także obecność w filmie hrabiego Caproni, mentora Jiro. Caproni otrzymuje jednak swój własny temat, który wywodzi się raczej z muzycznej fascynacji Johnem Williamsem. To podniosły marsz prowadzony przez sekcję dętą.

 

Obok tematu Caproniego, Hisaishi posiłkuje się jeszcze jednym wyrazistym motywem pobocznym. Jest on zresztą najbardziej dla tego kompozytora charakterystyczny. Subtelna, przesiąknięta smutkiem fortepianowa melodia wiąże się z postacią ukochanej głównego bohatera, Naoko. W drugiej połowie filmu zdecydowanie zaczyna przy tym dominować, co zaznacza się i na płycie.

 

Motywy Caproniego i Naoko zasadniczo rozbrzmiewają za każdym razem, gdy postaci te pojawiają się na ekranie. Do wyjątków należą chwile szczególnie ważne dla życia Jiro. Wówczas powraca wiodący motyw, inaczej rozkładając akcenty danej sceny [„Journey (Wind of Italia)”, „Journey (Marriage)”]. Z czasem wyzbywa się on częściowo swego śródziemnomorskiego charakteru, opierając się na bardziej neutralnym brzmieniu orkiestry. Mandolina i akordeon powracają jednak w momentach dla Jiro absolutnie kluczowych. Niekoniecznie zresztą prowadzą wówczas główny temat. Towarzyszą na przykład tajemniczemu Castorpowi, który uświadamia bohatera politycznie. Wówczas jednak brzmią znacznie bardziej złowieszczo [„Castorp (The Magic Mountain)”].

 

Oczywiście, poza charakterystycznymi, powracającymi tematami, Hisaishi proponuje cały bukiet melodii. Mocno zaznaczają się w filmie wyraziste, symfoniczne utwory, związane na ogół z pracą Jiro – konstrukcją i testowaniem samolotów. Mają one bardzo staroświecki, wytworny charakter, ocierający się o rozkoszną dworskość („Falcon”). Miyazaki nie nadużywa muzyki, lecz gdy ma dużo przestrzeni (sceny lotów, podróży) nie waha się jej mocno eksponować. Niewiele scen buduje jednak wokół pojedynczego utworu. Gdy już to robi, powstają filmowe perełki. Najlepszym tego przykładem jest scena zabawy papierowym samolotem z towarzyszącym jej urywanym, rytmicznym „Paper Airplane”. Początkowo wydaje się on zresztą typowo ilustracyjny. Ale zybko okazuje się, że nie tylko odtwarza on dynamikę wydarzeń widzianych na ekranie, lecz także opowiada je na swój sposób. Nie musi posiadać żadnego wsparcia, by zachować narracyjną koherentność.

 

O ile funkcjonowanie muzyki w filmie jest perfekcyjne, można mieć kilka drobnych wątpliwości odnośnie wydanie płytowego. Momentami cierpi ono na przeciążenie tematem głównym. Szczególnie ostatnie kilkanaście minut, z powtarzanymi naprzemiennie motywami Jiro i Naoko, jest nieco nudnawe. Daje także o sobie znać poszatkowanie materiału. Siłą rzeczy w filmie pełnym ciszy nie zmieściło się wiele długich melodii. Szczęśliwie te krótsze akcenty udało się producentom całkiem zgrabnie zgrupować. Ciekawostką są nieliczne utwory, które ostatecznie nie znalazły się w obrazie.

 

Muzyka do „Zrywa się wiatr” nie może się równać z najlepszymi pracami Hisaishiego dla Miyazakiego. Nie jest to kompozycja tak różnorodna, jak „Spirited Away” i nie ma tematu tak zachwycającego, jak walc z „Ruchomego zamku Hauru”. Ze szczególnym upodobaniem do wyrazistych partii solowych mandoliny, fortepianu, czy też gitary wydaje się znacznie skromniejsza. Nie przeszkodziło jej to w zdobyciu nagrody Japońskiej Akademii Filmowej. Joe Hisaishi, z trzema nominacjami, był zresztą właściwie swoją wyłączną konkurencją. Cóż, chyba właśnie o takich ludziach mówi się, że są klasą sami dla siebie.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Journey (Dreamy Flight)

02.

Shooting Star

03.

Caproni (Engineer’s Dream)

04.

Journey (Determination)

05.

Naoko (Meeting)

06.

Evacuation

07.

Benefactor

08.

Caproni (Illusory Giant Machine)

09.

Excitement

10.

Journey (Sister)

11.

Journey (First Day of Work)

12.

Squad Falcon

13.

Falcon

14.

Junkers

15.

Journey (Wind of Italia)

16.

Journey (Caproni’s Retirement)

17.

Journey (Meeting at Karuizawa)

18.

Naoko (Fate)

19.

Naoko (Rainbow)

20.

Castorp (The Magic Mountain)

21.

Wind

22.

Paper Airplane

23.

Naoko (Propose)

24.

Surveillance Prototype 8

25.

Castorp (Farewell)

26.

Naoko (Yearning)

27.

Naoko (Crossing Paths)

28.

Journey (Marriage)

29.

Naoko (Gaze)

30.

Journey (Farewell)

31.

Journey (Dreamland)

32.

Vapor Trail – Yumi Matsutoya

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3.5  

Kaonashi 31-08-2014, 23:18

Dobra recenzja, chociaż czekałem na wspomnienie o tym jak wypada w filmie znakomite Naoko (Yearning). Joe jak zawsze trzyma poziom. Płytowo wypada ciekawiej od Ponyo (generalnie mało underscore'u), ale muzycznie jako tako słabiej. W Ponyo Joe miał więcej pomysłów, ale i sama fabuła dawała znacznie większe pole do popisu dla kompozytora. Z niecierpliwością czekam na film, a że u Was nie ma opcji "brak oceny" to niech będzie czwórka :)


Mefisto 03-09-2014, 20:55

Muzyka ładna, z klasą - wszak Joe nigdy poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Ale film jest bardzo przeciętny, jak na Miyazakiego i muzyka w nim strasznie monotematyczna, nudna, wręcz zachowawcza (wszak film o lataniu >za marzeniami< więc aż prosiłoby się o jakąś epikę lub choć trochę potężnego action score'u). Plus album to straszny plankton. Ogółem zawód. Chociaż temat główny nie wychodzi z głowy. 3,5


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz