• Witch, The
  • Sing Street
  • Firestarter
  • Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men

Wielki pochód Artysty

data publikacji: 27-02-2012, 21:14

Wczorajszego wieczoru (w nocy czasu polskiego) odbyła się 84-ta już gala rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej, czyli słynnych Oscarów. Wśród nagrodzonych tryumfowali głównie "Hugo" Martina Scorsese oraz rozsławiony "Artysta" Michela Hazanaviciusa, którego wyróżniono w pięciu kategoriach, w tym tej najbardziej nas interesującej, czyli za muzykę Ludovica Bource'a. Tym samym ten kompozytor-samouk przypieczętował wyjątkowo bogaty dla siebie rok, dodając do kolekcji kolejną niezwykle cenną nagrodę. Wcześniej zdobył on m.in. brytyjską nagrodę BAFTA, francuskiego Cezara, amerykańskiego Złotego Globa, statuetkę Europejskiej Akademii Filmowej, nagrodę Broadcast Film Critics Association, jak i Krytyków z Bostonu, Phoenix i Waszyngtonu. Otrzymał też znacznie skromniejsze wyróżnienie Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Muzyki Filmowej (IMFCA) oraz u kolegów z Filmmusic, którzy podwójnie uhonorowali Bource'a w swoich FilmMuzach.

 

Pomijając "Artystę" Oscara w kategorii śpiewanej zdobyło sympatyczne "Man or Muppet" Breta McKenzie - z filmu o Muppetach rzecz jasna. Wszystkich nagród oczywiście gratulujemy!

Autor: Mefisto

Komentarze

Łukasz Waligórski 27-02-2012, 22:36

No i niestety przewidywania się sprawdziły. Piszę niestety, bo nagroda za muzykę mogła trafić w tym roku w lepsze ręce. Muzyka Bource mogła wywołać wiele pozytywnych emocji i w rezultacie naprawdę się podobać, ale niestety poza solidnym rzemiosłem opartym na pastiszu niewiele wnosi. Podobnie zresztą jak główne nagrody dla samego filmu. Filmu, który opowiada o niczym - jego fabuła jest żałośnie prosta i jednoznaczna. Jedyne czym obraz uwodzi o nostalgiczny powrót do przeszłości o hołd złożony filmom niemym - tylko dzięki temu zyskał uznanie Akademii... Bardzo rozczarowujące Oscary pod tym względem mieliśmy w tym roku.


DanielosVK 27-02-2012, 22:38

Akurat Bource to najlepsza ścieżka, jaką Akademia mogła wybrać, pomijając "Jane Eyre" Marianellego.


DanielosVK 27-02-2012, 22:38

Tzn. Artysta to najlepsza ścieżka... tudzież Bource to najlepszy artysta... whatever... :P


J.B. 28-02-2012, 00:33

Zgadzam się z Łukaszem, jeśli chodzi o ocenę muzyki Bource'a. Mnie też ona nie przekonuje, chociaż jest miejscami niewątpliwie urokliwa. Z piątki wskazanej przez Akademię, wolałbym i Shore'a, i Igelsiasa. Co do samego filmu, to nie określiłbym jego fabuły słabością. Wiele jego siły pochodzi właśnie z prostoty. Z nominowanej 9 bardziej podobały mi się "Służące", ale "Artystę" uważam za bardziej brawurowo wykonanego, stąd mając do dyspozycji te 9 tytułów, również wskazałbym właśnie na niego (nie widziałem tylko EL&IC).Oczywiście gdyby nominowali "Szpiega", sprawa wyglądałaby dla mnie zupełnie inaczej...


Wawrzyniec 28-02-2012, 01:20

Nagrodzenie "Artysty" to po prostu wyraz tęsknoty za Złotą Erą Hollywood. Podobnie jak nagrodzenie Bource'a to tęsknota i pośmiertne nagrodzenie Herrmanna, Waxmana, Steinera etc. Ładne to, ale oparte na schematach i mega mocnej inspiracji. Z nominowanych to moim zdaniem, także za oddziaływanie w filmie bardziej Williams i Shore zasłużyli.


Mefisto 28-02-2012, 01:51

Tyle biadolenia, a prawda jest taka, że wszystkie pięć partytur jest w jakiś sposób wtórnych, urokliwych i nie do końca przekonujących. Z nich wszystkich jednak to właśnie Artysta najlepiej i najpewniej zaznacza się w filmie, bo i na muzyce w tym filmie spoczywa główny ciężar. Zasługi nie mają tu nic do rzeczy - a już na pewno nie zasługi ludzi, którzy już dawno udowodnili co mieli udowodnić i obficie ich za to nagrodzono dawno temu. A zarzut o prostecie i pustości filmu uważam za zwyczajnie głupi. Jakoś na Slumdoga czy Powrót Króla nikt nie narzeka, a to przeca równie "złożone" filmy, które zwróciły jednak uwagę Akademii swoją niezwykłą otoczką.


Łukasz Waligórski 28-02-2012, 07:57

To nie jest głupi zarzut Mefisto, ale prawdziwy. Bo o czym jest "Artysta"? Cała fabuła mieści się w dwóch zdaniach. Jest sztampowa, ckliwa i przewidywalna do bólu. Oceniając ją nawet w kategoriach tego co zawierały filmy nieme jest po prostu słaba. Przez ostatnie latach obejrzałem wiele filmów Charliego Chaplina - niektóre z muzyką wykonywaną na żywo - i żaden z nich nie wiał takim banałem. Zachwycacie się, że artysta to hołd dla Hermanna, Steinera czy Chaplina, tymczasem to zaledwie kiepska imitacja ich dzieł. To tak jakby na ich pomniku zamiast znicza, postawić różową świeczkę z tortu urodzinowego. Podobnie jest z muzyką. Kiedy porównać ją z muzyką, którą Chaplin tworzył do swoich filmów, to dzieło Bource jest po prostu słabe. Ogranicza się to grania przez całą scenę jednej melodii, bez większego reagowania to co dzieje się na ekranie. Miło się tego słucha z płyty, ale w filmie działa po prostu słabo - zarówno w kategoriach kina współczesnego jak i niemego. Oscar dla Francuza był spodziewany w tej kategorii, ale wynika bardziej z szumu medialnego wokół "Artysty" i chwili nostalgii członków Akademii.


Olek Dębicz 28-02-2012, 10:10

"Artysta" jest pod względem muzycznym znakomity (kompozycji Bource'a wystawiłem maksymalne noty przy entuzjastycznej recenzji), ale również uważam, że na Oscara bardziej zasłużył Iglesias albo Shore. Muzyka z "Artysty" zasługuje bardziej na Grammy, bo jest jedną z najatrakcyjniejszych płyt filmowych poprzedniego sezonu, świetnie się jej słucha, daje prawdziwą przyjemność. Akademia Filmowa powinna jednak kierować się innymi kryteriami. Poza tym Bource'owi Oscar przyda się tak samo, jak Santaolalli czy Kaczmarkowi. Najwięcej na nagrodzie zyskałby Iglesias, który zasługuje tyle samo angaży, co Desplat.


Mefisto 28-02-2012, 14:54

Akurat fabułę każdego filmu da się zmieścić w dwóch zdaniach - jeśli jest inaczej, to znaczy, że pomysł jest do bani, albo autor nie ma pojęcia o czym mówi. Tak, jest to obraz banalny, ale sprawdza się zarówno sam w sobie, jak i jako hołd kinu. Równie banalny jest dla mnie Slumdog, Hugo, King's Speech, Titanic, Chicago, Gladiator... A że członkowie dali się w tym roku ponieść nostalgii to nie dziwne, skoro mieli ku temu tyle powodów - wystarczy spojrzeć na z dupy wzięte nagrody dla Hugo. Natomiast stwierdzenie muzyka Bource'a działa w filmie słabo i nie reaguje na wydarzenia ekranowe - no po prostu kompromitujesz się w tym momencie Łukaszu.


Łukasz Waligórski 28-02-2012, 17:19

Mefisto... kompromituje się ten, kto wygłasza opinie, których nie potrafi umotywować. Zdaję sobie sprawę, że bez muzyki ten film nie odniósłby takiego sukcesu. W kontekście tego co dzieje się we współczesnej muzyce filmowej dzieło Bource faktycznie robi wrażenie. Brakuje nam ostatnio melodii i traktowania kompozytorów jako partnerów i współtwórców filmu, a nie jak chłopców z komputerami od rzemieślniczej roboty. Tyle, że "Artysta" przyjmując taką stylistykę, powinien być w niej oceniany - i tutaj już niestety rysuje się nadzwyczaj przeciętnie.... To muzyka, która próbuje coś udawać... Uważnie oglądałem film. Muzyka mija się z tym co dzieje się na ekranie i banalnie przerysowuje stylistykę by widzowi narzucić nostalgiczny klimat kina niemego - czasem w sposób prześmiewczy. To działa, ale w sposób tendencyjny. Jedynie czym się broni, to melodyjność, autonomiczność i faktyczną przyjemność słuchania z płyty.


J.B. 28-02-2012, 22:41

Mefisto, zaraz wymienisz połowę filmów nagrodzonych przez Akademię. "Powrót Króla", czy "Jak zostać królem" mają fantastyczne scenariusze i z pewnością nie są proste jak konstrukcja cepa. Nagrody dla "Hugo" są zasłużone, to jeden z najładniejszych wizualnie filmów roku (chociaż na liście najlepszych też bym go nie umieścił). "Chicago" to ewidentna błyskotka i nikt nie udaje, że jest inaczej. Myślę, że takie podejście do "Artysty" też jest uprawnione i w niczym go to nie umniejsza. "Artysta" jest zabawnym, rozrywkowym filmem, świetnie wykonanym i mającym sporo magii. Nie jest "idiotyczną wydmuszką", jest hołdem dla kina wcale niegłupim, bo zwracającym uwagę na znaczenie w nim technologii. To dobry komentarz do słabnącego postavatarowego szaleństwa 3D. Tym niemniej pozostaje dla mnie filmem ewidentnie rozrywkowym. Co do części dyskusji dotyczącej muzyki, to nie zgadzam się do końca z Łukaszem. Akurat to, że muzyka "nie siedzi" na akcji dobrze filmowi robi. Jest bardziej gładki, płynny. W mojej opinii Bource dopełnia obraz bez zarzutu. Tym niemniej nie na tyle, by zbierać wszystkie możliwe nagrody (ale nominacje już tak), co utwierdza mnie w przekonaniu, że ogólnofilmowe gremia po prostu muzykę filmową średnio rozumieją.


Mefisto 29-02-2012, 02:40

Bo Akademia, szczególnie ostatnimi czasy, nagradza głównie proste filmy w swej wymowie. Owszem, oba Króle mają może i świetne scenariusze, ale nijak nie wpływa to na prostotę samych filmów, w których główny problem, jak i cała historia trącą banałem. Przy czym Artysta ma ten skrypt prostrzy, bo i pozbawiony na dobrą sprawę dialogów. Zresztą nie jest to film, który udaje coś więcej, niźli jest, więc tym bardziej nie rozumiem zarzutów.


» Zobacz wszystkie komentarze

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Komentarz