• Nerve
  • Phantom Thread
  • Three Billboards Outside Ebbing, Missouri
  • Denial
  • Founder, The

Memento

data publikacji: 30/08/2011

Memento

Memento

"...dość niezwykła i nad wyraz klimatyczna hybryda muzyczna..."

Kompozytor: David Julyan, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2000 / 2001

Wytwórnia: Sire / Thrive

Czas trwania: 75:02 min.

 

Zaraz, co to ja miałem zrobić?
A tak, zrecenzować ścieżkę dźwiękową do „Memento”. Dobrze, więc do roboty.
Mam tylko nadzieję, że o niczym ważnym nie zapomnę napisać...

 

Na pewno trudno zapomnieć sam film, który jego twórcy, Christopherowi Nolanowi otworzył drzwi do wielkiej kariery. I trudno się temu dziwić, gdyż jest to dzieło nietuzinkowe – oryginalna i wyrazista historia mężczyzny cierpiącego na brak pamięci krótkotrwałej, który mimo swej kondycji stara się odszukać zabójcę żony. Do dzisiaj nie mogę pojąć, dlaczego amerykańska Akademia nie doceniła tego filmu choć jedną złotą statuetką – marna nominacja za scenariusz to zdecydowanie za mało, jak na tak dobry obraz. Odsuńmy jednak w niepamięć oscarowe braki i skupmy się na oprawie muzycznej do „Memento”. Na płytę składają się dwa elementy: score Davida Julyana, który jest zresztą dobrym znajomym Christophera Nolana z czasów studiów; oraz piosenki i utwory różnych wykonawców inspirowane filmem.

 

Julyan na pewno nie jest kompozytorem, którego uwielbiają masy. Jego ambientowy, chłodny, wręcz ascetyczny muzyczny styl do łatwych nie należy i nie każdemu ma się prawo spodobać. I właśnie taka też jest muzyka do „Memento” (i do pozostałych filmów Nolana, które zilustrował) – jednostajna, chłodna, miejscami wręcz przygnębiająca. Z drugiej jednak strony doskonale spisuje się ona w obrazie, budując niesamowity klimat neo-noir. Ilustracja oparta jest na jednym motywie, który przewija się przez całość w niezmienionej wręcz wersji. Najbardziej reprezentacyjnie wypada w utworze „Memento (Main Theme)”. Ten ponad 6-minutowy kawałek to zresztą rodzaj suity, zawierającej wszystko to, co najlepsze w kompozycji Julyana. Brytyjczyka należy w ogóle pochwalić za to, że przy użyciu tak skromnych muzycznych środków, udało mu się w pełni oddać emocje, stan psychiczny oraz beznadziejność sytuacji głównego bohatera. Ten lekko pesymistyczny wydźwięk jest przez całą ścieżkę bardzo odczuwalny, potęgowany w dodatku krótkimi wstawkami dialogów z filmu. I choć nie jestem miłośnikiem takich zabiegów, to w przypadku „Memento” nie tylko nie przeszkadzają, a wręcz dodatkowo wzmagają ten ponury klimat.

 

Na pierwszy rzut ucha można odnieść wrażenie, że soundtrack do „Memento” jest nudny, skoro oparto go w większości na tym samym, jednostajnym temacie. Tak na szczęście nie jest i duża w tym zasługa odpowiednio dobranej muzyki filmem inspirowanej. I choć często takie mieszanie ilustracji z piosenkami nie wychodzi słuchaczom na dobre, o tyle w przypadku „Memento” możemy mówić o całkiem udanym połączeniu – szczególnie, że utwory nieoryginalne idealnie trafiają w klimat i brzmienie muzyki Julyana,doskonale ją uzupełniając. Dobrymi przykładami jest choćby kawałek grupy Radiohead, „Treefingers”, „First Cool Hive” Moby’ego, czy też „Amnesia” Paula Oakenfolda, który jest częstym gościem na przeróżnych soundtrackach. Naturalnie trafiają się i takie kwiatki, jak np. dziwaczny remix piosenki „All Is Full of Love” Björk. Mimo to, w większości przypadków mamy jednak do czynienia z dobrą, nastrojową muzyką z pogranicza elektroniki, trip-hopu, chilloutu, lounge i downtempo.

 

Soundtrack do „Memento” to więc dość niezwykła i nad wyraz klimatyczna hybryda muzyczna. Kompozycje Davida Julyana oraz kawałki innych wykonawców dobrze się wzajemnie uzupełniają, tworząc specyficzny, intrygujący nastrój. Dlatego też słuchając tej płyty łatwo się zapomnieć i popaść w zadumę. Niestety, będąc w takim „transie”, równie łatwo się wyciszyć, jak i popaść w „doła”. Muzyka, choć dobra, jest bowiem niezwykle przygnębiająca i depresyjna, a przy tym dość długa. I choć doskonale spisuje się ona w filmie, a poza nim idealnie oddaje jego klimat, to jednak mimo wszystko odradzałbym słuchać tej płyty w szare deszczowe dni. Zdecydowanie nie jest to pozycja dla każdego.

 

I na tym chciałbym zakończyć recenzję tego, jakże klimatycznego, soundtracku.
Bo chyba o niczym nie zapomniałem...

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech


CD 1

01.

Opening Titles / Polaroid Fades

02.

Motel Room / Arriving At The Derelict

03.

Snapshot – Roni Size

04.

Focus On Sight – Thievery Corporation

05.

Stone – Monc

06.

Remember Me

07.

The Facts / Tattoos

08.

More Facts

09.

Treefingers (Extended Version) – Radiohead

10.

All Is Full Of Love (Funkstorung Mix) – Björk

11.

Motel Room / Arriving At The Motel

12.

Leonard And Natalie

13.

Time For My Shot

14.

Losing Control / Tattoo Parlor

15.

First Cool Hive – Moby

16.

Who Am I – Peace Orchestra

17.

Amnesia – Paul Oakenfold

18.

Arriving At The Derelict / Jimmy

19.

Memento (Main Theme)

20.

Something In The Air – David Bowie

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4.5  

Mystery 31-08-2011, 18:50

Albumowo trója, ale za rolę w filmie, charakterystyczny efekt dźwiękowy i motyw przewodni będzie wyżej. Muza ma klimat i to się ceni.


John G. 14-03-2018, 15:00

Przepięknie depresyjna muzyka Davida Julyana, idealnie dopasowana do filmu. Scena otwierająca, wraz z towarzysząca muzyką to zawsze ciarki na całym ciele. 10/10.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz