• Kingsman: The Golden Circle
  • Suicide Squad, The
  • Tom Clancy’s Without Remorse
  • Revolver
  • Bosch

Wrath of Man

data publikacji: 31/07/2021

Jeden gniewny człowiek

Wrath of Man

"...brzmi niczym wyrok śmierci..."

Kompozytor: Chris Benstead

Rok produkcji: 2021

Wytwórnia: Sony

Czas trwania: 77:41 min.

 

Guy Ritchie i Jason Statham – cóż to jest za para! „Porachunki” i „Przekręt” to były początki ich karier oraz współpracy, która mogłaby trwać dłużej. Ale bardzo chłodny odbiór „Revolvera” zmienił wszystko i zakończyła się ich relacja na polu zawodowym. Do czasu, aż pojawił się „Jeden gniewny człowiek” – film nie pasujący do dorobku żadnego z panów. To zdecydowanie mroczny i ponury kryminał o człowieku, który zatrudnia się jako konwojent (w tej roli Statham). Prawda jest jednak taka, że za tą decyzją stoi nieprzyjemna tajemnica. Humoru jest tu na lekarstwo, a z każdą minutą klimat staje się cięższy i gęściejszy.

 

Także muzyka musiała pójść w te mniej przyjazne rewiry brutalnego życia. Jak do tej sprawy podszedł Chris Benstead? Troszkę poszedł na łatwiznę, bo sięgnął po wiolonczelę, smyczki, perkusję oraz elektronikę. Czyli zestaw instrumentów kojarzony głównie z niskobudżetowymi filmami gatunkowymi pokroju „Split”. Samo brzmienie wiolonczeli bardziej kojarzy mi się z „Jokerem” Guðnadóttir. Ale czy z tej zbitki instrumentów da się stworzyć coś wartego odsłuchu, czy tylko i wyłącznie ilustracyjną tapetę?

 

Niemal cały score oparty jest na temacie związanym z zemstą. Oparty na powoli snującej się wiolonczeli, stukoczącej perkusji oraz domieszce elektroniczno-metalicznych dźwięków, pojawia się bardzo często – od otwierającego całość „Coffee Fronter” przez „Dark Fuckin’ Spirit” i „120 Milion”, a na utworze tytułowym, użytym w czołówce filmu, skończywszy. To właśnie tam w pełni nabiera blasku. Trzaski smyczka, coś jakby rozciągnięte dęciaki oraz mocne uderzenia kotłów sugerują ponury klimat oraz wysoką stawkę gry, zaś druga połowa melodii, z bardziej wyrazistą perkusją, może budzić skojarzenia z muzyką... Ennia Morricone.

 

Poza tym w zasadzie innych motywów tu nie ma, co mnie bardzo zaskoczyło. Ważniejsze jest budowanie napięcia oraz podkręcanie adrenaliny przed akcją. Pozornie spokojniejsze utwory wymagają czasem masy cierpliwości, jak powoli tykające „Know the Route”, snujące się „Coroners Report” czy „Dangerous Job”. Bardziej lub mniej odnoszą się one do głównej melodii, jednak kompletnie niezrozumiała jest szansa do podbudowy kilku innych motywów filmu: czy to relacji ojciec-syn, czy grupy przestępców lub ekipy konwojentów. Coś takiego nie tylko ubarwiłoby samą muzykę, ale dało fabule dodatkowego, emocjonalnego kopa.

 

W przypadku action score’u Benstead używa głównie dysonansów smyczkowych, a nawet czegoś na kształt intensywnego... ryku – jak w połowie „Dougie” czy atakującym uszy „Number 1 Loses It”. Są szybkie trzaski perkusji („China Town”), bardzo nerwowe tykanie oraz intensywne skrzypce (quasi westernowe „Precious Ornaments), a także rozciągnięty, ostry wariant tematu H. („Porn Factory”) czy też klimaty marszowe („Staples Center”).

 

To jest jednak nic w porównaniu do finałowej konfrontacji, gdzie maestro podkręca śrubę. Od niepokojąco tykającego „Inside Man” zaczyna się 25 minut ilustracji związanej z atakiem na magazyn firmy konwojenckiej oraz ostatecznej konfrontacji. Pozornie spokojne, lecz zadziwiająco rytmiczne „Wanna be Hero” w finale może wywołać pewne rozdrażnienie (trzaski smyczkowo-dęte). Kakofoniczne „Come Out Little Peggy” wali bardzo nieprzyjemną perkusją oraz smyczkami. „Bullet Executions” i „The Victor” mieszają eleganckie smyczki z perkusyjną kanonadą i basem. W obu zostaje użyty także temat H., dodając im jeszcze siły. Wreszcie dramatyczne „Liver Lungs Spleen Heart” z przyciężką wiolonczelą w pełni opisuje moment ujścia całego gniewu.

 

Żeby jednak nie było zbyt "słodko", to wydanie płytowe ma swoje problemy. Po pierwsze, album jest monotonny i niemal całkowicie oparty na jednym temacie. Po drugie, całość trwa prawie 80 minut, co w przypadku pracy skupionej bardziej na atmosferze brzmi niczym wyrok śmierci. Nie zmienia to jednak faktu, że Benstead jest bardzo kompetentnym kompozytorem i ma zadatki na świetne rzeczy. Aby to udowodnić, musi zostać zatrudniony nie tylko przez Guya Ritchiego. 3,5 nutki.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Coffee Frother

02.

Wrath of Man

03.

Dangerous Job

04.

Tooling Up

05.

Bullet Taken Hostage

06.

F***king Lunatic

07.

Coroners Report

08.

China Town

09.

Dark F***king Spirit

10.

Know the Route

11.

Dougie

12.

Idolised You

13.

Built for Combat

14.

Porn Factory

15.

Precious Ornaments

16.

Staples Center

17.

Go to Work

18.

Numer 1 Loses It

19.

120 Million

20.

The Inside Man

21.

Wanna Be Hero

22.

Come Out Little Piggy

23.

Bullet Executions

24.

The Victor

25.

Liver Lungs Spleen Heart

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz