• Miss Peregrine’s Home for Peculiar Children
  • Sing – score
  • Sing – Deluxe Edition
  • Split
  • Ballerina

Stranger Things

data publikacji: 13/04/2017

Volume One & Two

Stranger Things

"...brakuje tutaj jakiejkolwiek tematyki..."

Kompozytor: Kyle Dixon & Michael Stein

Rok produkcji: 2016

Wytwórnia: Lakeshore Records

Czas trwania: 68:40 min.

Stranger Things

"...cały drugi album to zwykła tapeta..."

Kompozytor: Kyle Dixon & Michael Stein

Rok produkcji: 2016

Wytwórnia: Lakeshore Records

Czas trwania: 73:15 min

 

Lata 80. coraz częściej wracają na salony, a pytanie na ile jest to szczery sentyment, a na ile po prostu narzędzie do łatwego zarobienia kasy, pozostaje otwarte. Furorę robią „Super 8”, „Kung Fury” czy „Coś za mną chodzi”, a w modę tę znakomicie wpisuje się serial Netflixa „Stranger Things”. Historia poszukiwań zaginionego Willa Byersa czerpie garściami z filmów Stevena Spielberga oraz książek Stephena Kinga, mieszając horror, s-f, dramat i Kino Nowej Przygody. Idealnie odtwarza klimat tamtej dekady, porywając znakomitą obsadą, wciągającą intrygą oraz muzyką.

 

Za oprawę odpowiadają filmowi debiutanci, czyli Kyle Stein i Michael Dixon – połowa elektronicznego zespołu S U R V I V E z Teksasu. Twórcy serii, bracia Duffer, zaoferowali im pracę po przesłuchaniu piosenek grupy wykorzystanych w filmie Adama Wingarda „Gość”. Nie jest więc zaskoczeniem, że w tle słyszymy syntezatorowe brzmienie z epoki lat 80. Czuć tutaj silne inspiracje Johnem Carpenterem, Tangerine Dream czy Giorgio Moroderem, ale czy twórcy są w stanie nadać muzyce własną tożsamość?

 

Wiedzą jak podkręcić wydarzenia na ekranie za pomocą pojedynczych dźwięków, ale problem polega na tym, że brakuje tutaj jakiejkolwiek tematyki, motywu dla poszczególnych postaci. To czysto ilustracyjna oprawa, mająca głównie na celu budować napięcie oraz poczucie zagrożenia. Na ekranie po prostu... jest i zazwyczaj nie przeszkadza, chociaż stylizacja na retro elektronikę jest znakomita. Drugim problemem może być samo wydanie, gdyż cały score wrzucono na dwie płyty trwające po dobre 70 minut. A taka kwestia, jak chronologia utworów jest kompletnie obca nastawionemu na zysk wydawcy.

 

Jedyne, co naprawdę mocno zapisuje się w pamięci, to motyw z czołówki – prosty, z ładnie wplecionymi dźwiękami budzącymi niepokój (imitacja chórków), pulsującą basem perkusją oraz pędzącą coraz szybciej kawalkadą klawiszy (wersja wydłużona jest równie dobra, a może nawet i lepsza). Muzycy próbują nadać odrobiny ciepła swoim syntezatorowym cudeńkom („Kids”, „First Kiss” czy „Nancy and Barb”) lub przemycić odrobinkę liryzmu do ogólnego chłodu emocjonalnego (magiczne „Still Pretty”). I to działa, słuchanie tych utworów sprawia najwięcej frajdy. Podobnych momentów nie ma tu niestety zbyt wiele. Dodatkowo rzadko przekraczają one dwie minuty, stawiając jedynie na ulotny, płynny klimat.

 

Dominuje under- i action score, oba związane z poszukiwaniami zaginionego chłopca oraz tajemniczym spiskiem. To zazwyczaj gruby bas i wyjątkowo nieprzyjemne plamy dźwiękowe z różnego rodzaju natężonym brzmieniem tła („After Sarah”), dziwacznymi szumami („Castle Byers”) lub wzorowanymi na Carpenterze fragmentami grozy (głuche uderzenia w „Upside Down” i „Lights Out”). Nie brakuje na szczęście bardziej zwartych oraz intensywniejszych kawałków („Hanging Lights”, „Time for a 187”, czy wejścia elektronicznej perkusji w „She’ll Kill You”). Niemniej przeważają potężne, czasami tylko przejawiające większe ambicje („Hazmat Suits”) ściany dźwięku („Hawkins Lab”, „Gearing Up”, „Tendril”), serwowane w zbyt dużych dawkach.

 

Paradoksalnie „Stranger Things” całkiem dobrze wypada na albumie. Jednak rozmiar wydawnictwa wywołuje przerażenie. Nie wiem kto wpadł na ten pomysł, ale efekt jest katastrofalny. Płyty są po prostu za długie, a cały drugi album to zwykła tapeta, która nawet na małym ekranie niespecjalnie się zaznacza, jest schowana, prawie nieobecna. Dlatego za całokształt daję dwie i pół nutki. Wiadomo, że będzie druga seria dzieła braci Duffer, więc obawiam się rozmiarów kolejnych ilustracji duetu Dixon-Stein. Dziwna sprawa, prawda?

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Stranger Things

02.

Kids

03.

Nancy and Barb

04.

This Isn’t You

05.

Lay-Z-Boy

06.

Friendship

07.

Eleven

08.

A Kiss

09.

Castle Beyers

10.

Hawkins

11.

The Upside Down

12.

After Sarah

13.

One Blink for Yes

14.

Photos In The Woods

15.

Fresh Blood

16.

Lamps

17.

Hallucinations

18.

Hanging Lights

19.

Biking to School

20.

Are You Sure?

21.

Agents

22.

Papa

23.

Cope Are Good At Finding

24.

No Weapons

25.

Walking Through The Upside Down

26.

She’ll Kill You

27.

Run Away

28.

No Autopsy

29.

Dispatch

30.

Joyce and Lonnie Fighting

31.

Lights Out

32.

Hazmat Suits

33.

Theoretically

34.

You Can Talk To Me

35.

What Else Is There To Do?

36.

Hawkins Lab

CD 2

01.

Hopper Sneaks In

02.

I Know What I Saw

03.

Rolling Out The Pool

04.

Over

05.

Gearing Up

06.

Flickering

07.

First Kiss

08.

Crying

09.

Walking Down The Tracks

10.

Where’s Barb

11.

Speak Of The Devil

12.

Danger Danger

13.

Tribulations

14.

Flashback

15.

Kids Too

16.

Talking To Australia

17.

Night Of The Seventh

18.

See Any Rain?

19.

Coffee & Contemplation

20.

Inside The Back Room

21.

Starts To Rain

22.

Eleven Is Gone

23.

Time For A 187

24.

Something In The House

25.

Still Pretty

26.

Abilities

27.

Tendril

28.

They Found Us

29.

Bad Men

30.

Spiked Bat

31.

Making Contact

32.

What Do You Know

33.

It’s Not My Boy

34.

Something In The Wall

35.

Let’s Go

36.

Leap Of Faith

37.

In Pursuit

38.

Breaking and Entering

39.

Stranger Things (Extended)

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 2  

loco 03-06-2017, 17:35

Przewodni motyw z napisów początkowych jest rzeczywiście najlepszym z całego krążka, natomiast jest to niemal wierna kopia kawałka Berayal autorstwa Tangerine Dream ze ścieżki do filmu Sorcerer z 1977, będącego w istocie też głównym motywem tego filmu.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz