• Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade
  • Stranger Things
  • Pitbull
  • Knick, The – season 2

Kubo and the Two Strings

data publikacji: 17/02/2017

Kubo i dwie struny

Kubo and the Two Strings

"...ścieżka pełna paradoksów..."

Kompozytor: Dario Marianelli

Rok produkcji: 2016

Wytwórnia: Warner Bros.

Czas trwania: 53:11 min.

 

Wydawałoby się, że realizacja filmów animowanych za pomocą marionetek, kukiełek i ręcznie wykonanych dekoracji to przeżytek, wymagający czasu oraz środków finansowych. Niemniej jednak takie filmy powstają i są w stanie skupić uwagę widzów na całym świecie. Tak robi studio Laika odpowiedzialna za „Koralinę i tajemnicze drzwi”, „ParaNormana” i „Pudłaki”. Tym razem postanowili zaprosić nas do dawnej Japonii, gdzie przebywa niejaki Kubo. Chłopiec musi zmierzyć się ze swoim dziadkiem – Księżycowym Królem, który chce ukraść jego jedyne oko. O tym w skrócie opowiada najnowsze dzieło studia, czyli „Kubo i dwie strony” – bajka pełna czarów, piękna, ale też nie bojąca się przemocy i dotykania tak ciężkich wątków jak zemsta, wybaczenie, w pełni oddając przy tym ducha Japonii.

 

Do tego potrzebny był też odpowiedni kompozytor, który dobrze wszedłby w buty Azjaty. Wybór padł na Dario Marianelliego, który pracował przy poprzednim dziele studia, czyli „Pudłakach”. I wydawałoby się, że włoski maestro stworzy coś, czym kompletnie zaskoczy swoich fanów, jak i osoby oczekujące czegoś więcej, niż dźwiękowego mariażu Wschodu z Zachodem. Niestety „Kubo...” na tym polu kompletnie zawodzi.

 

Nie zrozumcie mnie źle, to ładna muzyka, wykonana przez zawodowca, świetna warsztatowo i dobrze odnajdująca się na ekranie, jednak mało angażująca emocjonalnie. Z bohaterów tak naprawdę tylko Kubo dostaje swój temat – prowadzony przez śliczne smyczki, okraszony melancholijnym smutkiem (56 sekunda „The Impossible Waves” czy „Rebirth”). Motyw ten ma też swoją bardziej heroiczną wersję, przewijającą się w scenach akcji („Above and Below”). Najważniejszym tutaj instrumentem jest shimselen (gitara brzmiąca jak banjo), dzięki któremu Kubo ożywia papier, tworząc niesamowite i piękne opowieści. Jego obecność mocno ubarwia ten świat, dodaje kompozycji sznytu (bajkowe „Kubo Goes to Town” ze świetnie brzmiącymi fletami oraz perkusjonaliami). Popis umiejętności chłopca jest obecny choćby w szybkim „Story Time” czy lotnym „Origami Birds”.

 

Maestro dzieli muzykę na dwie przegródki. Pierwsza to stonowana liryka. Kompozycje te opisują silną tęsknotę chłopca za zmarłym ojcem – wielkim wojownikiem – i wspomnienia historii rodziców chłopca. Utwory te są bardzo wyciszone, oparte głównie na fletach i delikatnych dźwiękach harfy („Ancestors”) czy też chwytliwych (w zamierzeniu) smyczkach („Monkey’s Story”, podniosłe „Hanzo’s Fortress”).

 

Drugi zbiór to action score, gdzie nie brakuje miejsca dla mocnych dęciaków, szybkich i/lub niemal wyjętych z horroru smyczków („Meet the Sisters!”), niezapomnianego fletu shakuhachi oraz perkusyjnych uderzeń („The Giant Skeleton”), dzięki którym dostajemy prawdziwego zawrotu głowy. Niby nic, czego nie słyszeliśmy ostatnio w mainstreamie, w dodatku rozpisane na jedno kopyto, ale skutecznie podnosi napięcie i jest pełne bogatych ozdobników, co najbardziej słychać w „Showdown with Grandfather”.

 

Na sam koniec dostajemy nieśmiertelny przebój George’a Harrisona „While My Guitar Gently Weeps”. Piosenka ta została jednak na nowo zaaranżowana – wpleciono między innymi całe japońskie instrumentarium, przez co brzmi autentycznie świeżo. Dodatkowo śpiewa ją Regina Spektor, której głos wręcz znakomicie pasuje do reszty brzmienia, czyniąc cały utwór jedną z najbardziej pamiętnych piosenek filmowych roku 2016.

 

 

„Kubo i dwie struny” to ścieżka pełna paradoksów. Z jednej strony bardzo wtórna i mało angażująca poza ekranowym kontekstem. Z drugiej naprawdę dobrze wywiązuje się z podstawowego zadania i trafnie zaznacza się tam, gdzie powinna. Problem jednak w tym, że Marianelliego stać zwyczajnie na o wiele więcej. Ode mnie lekko naciągana trójka – z równoczesną naganną i pewną nadzieją, że następnym razem będzie lepiej.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

The Impossible Waves

02.

Kubo Goes to Town

03.

Story Time

04.

Ancestors

05.

Meet the Sisters!

06.

Origami Birds

07.

The Giant Skeleton

08.

The Leafy Galleon

09.

Above and Below

10.

The Galleon Restored

11.

Monkey’s Story

12.

Hanzo’s Fortress

13.

United-Divided

14.

Showdown with Grandfather

15.

Rebirth

16.

While My Guitar Gently Weeps – Regina Spektor

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 2  

DominikCh 16-03-2017, 22:02

No ja mam nadzieję, że następnego razu już nie będzie, mam na myśli współpracę Marianellego z Laiką. Tylko ostatni kawałek się tu do czegoś nadaje.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz