• Så som i Himmelen (As It Is in Heaven)
  • Sling Blade
  • Stranger Things
  • Pitbull
  • Knick, The – season 2
Wywiady

 

Piotr Salaber to znany i ceniony kompozytor, aranżer, pianista i dyrygent. Jest autorem muzyki do ponad stu piosenek, 50 spektakli teatralnych, licznych programów telewizyjnych i radiowych oraz autonomicznych dzieł orkiestrowych. Autor uznanej "Missa Mundana", a także popularnej swego czasu muzyki dla dzieci do tekstów Juliana Tuwima, wydanej na płycie "Lokomotywa". Znany jest także z udziału w programach telewizyjnych "Na każdy temat" oraz "Joker". Czterokrotnie brał udział w mistrzowskim kursie kompozycji i interpretacji u niedawno zmarłego guru muzycznej awangardy, prekursora oktofonii – Kalrheinza Stockhausena. Wzorem mistrza, Salaber w swojej twórczości łączy brzmienie instrumentów klasycznych z elektronicznymi, eksperymentując z dźwiękiem wielokanałowym. Koncerty dawał na całym świecie, także na statku rejsowym na Seszele i 40 metrów nad bydgoskim Starym Rynkiem. Współpracuje z wybitnymi polskimi reżyserami teatralnymi. Obecnie pracuje nad ukończeniem muzyki do spektaklu w Petersburgu a za parę miesięcy rozpoczyna kolejną realizację teatralną na Węgrzech. Pierwszym filmem w którym zabrzmiała jego muzyka był horror "Legenda" Mariusza Pujszo z 2005 roku, a kolejnym - goszczący w tym roku na ekranach kin "Skorumpowani" Jarosława Żamojdy.


Damian Słowioczek: Tworzy Pan głównie na potrzeby teatru, "Skorumpowani" to dopiero drugi Pański film fabularny. Ma Pan nadzieję i chęci na trwały związek z X Muzą, czy raczej będą to sporadyczne romanse?

Piotr Salaber: Mam w życiu ogromne szczęcie uprawiać wolny zawód, który kocham i który powodował, że  wielokrotnie życie  zaskakiwało mnie kolejnymi propozycjami. Praca w filmie, mimo iż tak równa od moich pozostałych zajęć jest tak  fascynująca, że jeśli  pojawią się interesujące możliwości to z pewnością z nich skorzystam.

Proszę opowiedzieć o pracy nad filmem "Skorumpowani".

Przede wszystkim, scenariusz dostałem od producenta Jacka Samojłowicza dużo wcześniej i mogłem obserwować jak ewoluował do swojej ostatecznej postaci. Bywałem też na planie filmowym podglądając niektóre sceny i szkicując pierwsze tematy muzyczne. Dla mnie część muzyczna filmu czy spektaklu to przede wszystkim pewien przebieg energetyczny i tych właśnie napięć szukałem na etapie zdjęć. Duży wpływ na ostateczne brzmienie tego co napisałem miał również Chris Aiken – Kanadyjczyk mieszkający w Polsce – właściciel studia nagraniowego, reżyser dźwięku i perkusista, więc wszystkie partie instrumentów perkusyjnych jakie słyszymy w filmie są w jego wykonaniu. W pozostałych warstwach muzycznych posługiwałem się łączeniem brzmienia instrumentów klasycznych z elektroniką aby uzyskać odpowiednie nasycenie dynamiczne

Reżyser dawał dużą swobodę twórczą, czy może jasno nakreślił konkretną wizję muzyki?

Miałem wrażenie, że z reżyserem, Jarkiem Żamojdą dobrze się rozumiemy i po etapie wstępnych prób, ustaleniu ogólnego brzmienia i języka muzycznego mogłem dalej spokojnie pracować.

Z tego, co wiem, "Skorumpowani" mają zagościć w telewizji w formie serialu. Czy w związku z tym planowane są jakieś dogrywki do istniejącego już materiału muzycznego?

Tutaj akurat kolejność była odwrotna więc najpierw został ukończony serial, choć do widzów dotrze zdecydowanie później (jesienią tego roku w Polsacie) niż film kinowy. Istnieją oczywiście różnice w materiale muzycznym ale tematy pozostały te same. Od strony technicznej, muzyka też musiała być inaczej zgrana na użytek telewizji.

Co było większym wyzwaniem dla kompozytora – budowanie grozy w horrorze "Legenda", czy nakręcanie napięcia w filmie sensacyjnym, czyli "Skorumpowanych"?

Wbrew pozorom to wcale nie tak odległe zadanie dla kompozytora. W "Skorumpowanych" sekwencje wymagające utrzymania napięcia były zdecydowanie dłuższe i było ich więcej więc patrząc z technicznego punktu widzenia to zadanie było trudniejsze.

Ile z pracy w teatrze przenosi Pan na grunt komponowania muzyki do filmu? Czym wg Pana różnią się te dwa zajęcia? Które jest trudniejsze?

Praca kompozytora w filmie to jednak zupełnie co innego niż w teatrze. Oczywiście wszystkie środki czysto muzyczne którymi się posługuję  pozostają te same ale sposób myślenia w obu przypadkach  znacznie się różni. Jeśli chodzi o stopień trudności to niełatwo byłoby to ocenić. Układanie materii teatralnej to praca na żywym organizmie. To konieczność takiego skonstruowania całego spektaklu, a więc i ścieżki dźwiękowej, aby ten magiczny kontakt żywego aktora z widownią każdego wieczoru budował się od początku, nierzadko jednak odrobinę inaczej. Zapis materiału na taśmie filmowej daje kompozytorowi pewien komfort – możliwość wielokrotnego oglądania tych samych fragmentów i modyfikacji do ostatniej chwili, ale przyjęte raz rozwiązania pozostają w takiej postaci na zawsze. Spektakl zaś, nierzadko 'dojrzewa' jeszcze długo po premierze, tak naprawdę nigdy nie przyjmując ostatecznego, jednoznacznego kształtu.

Ma Pan jakieś autorytety w dziedzinie muzyki filmowej?

Bardzo cenię sobie twórczość Wojciecha Kilara, który broni zawsze spójności konstrukcyjnej nawet najkrótszych fragmentów muzycznych skomponowanych do filmu, nie pozwalając sprowadzić ich do roli muzycznej "tapety". Do dzisiaj zdumiewa mnie genialna prostota i głęboka emocjonalność tematów Ennio Morricone czy Nino Roty. 

A ulubiony soundtrack?

To trudne pytanie – z całą pewnością jest ich sporo. Na pewno zaliczyłbym do nich "kamienie milowe", wyznaczające nowy sposób myślenia w rozwoju muzyki filmowej takie jak – muzyka Bernarda Herrmanna do "Psychozy" Hitchcocka, Johna Williamsa do "Szczęk" Spielberga czy z bardziej współczesnych Jerry'ego Goldsmith'a do filmu "Omen" Richarda Donnera.

W jednym z wywiadów powiedział Pan, że woli nie słuchać muzyki z dziedzin pokrewnych tym, którymi się Pan zajmuje, aby niczym się nie sugerować tworząc własną. Do muzyki filmowej także ma Pan takie podejście? Jak się Panu udaje nie słuchać muzyki, siedząc np. w kinie, czy oglądając coś w domowym zaciszu? Przecież muzycy we krwi mają wsłuchiwanie się i analizowanie każdej muzyki, jaką usłyszą!

Rzeczywiście, tego się nie da uniknąć. Tym bardziej, że w okresach wytężonej codziennej pracy, kiedy gdzieś jestem i z głośników sączy się jakaś muzyka słyszę wszystkie instrumenty oddzielnie i podświadomie rozkładam ją na czynniki pierwsze. 

Dość zaskakuje jest to, że prowadzi Pan wykład "Muzyka filmowa" w Instytucie Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przecież w Pana niezaprzeczalnie bogatym dorobku artystycznym praca nad muzyką filmową nie stanowi nawet 1%... Jak się Pan przygotowuje do prowadzenia tych zajęć, i czy nie jest tak, że dzięki temu sam się Pan nieco uczy razem ze studentami?

To bardzo trafne pytanie ale proszę zwrócić uwagę, że nie prowadzę warsztatu pisania muzyki do filmu. Moje wykłady stanowią pewien materiał analityczny w kontekście historycznym rozwoju gatunku jakim jest muzyka filmowa a do przeprowadzenia takiej analizy wystarczy gruntowne wykształcenie muzyczne. Oczywiście staram się zawrzeć również pewien pierwiastek subiektywny i wykorzystać tę część doświadczenia praktycznego jakie miałem okazji dotąd zdobyć na tym polu ale mam wrażenie, że dla przyszłych filmoznawców ta część analityczna zajęć może okazać się najbardziej przydatna w przyszłej pracy.

Natomiast buddyści twierdzą, że najwięcej jesteśmy w stanie nauczyć drugiego człowieka wtedy, kiedy sami potrzebujemy nauki więc myślę, że i w ostatnim fragmencie Pańskiego pytania jest część prawdy.

Pracując nad spektaklami teatralnymi stara się Pan jak najczęściej bywać na próbach, aby na bieżąco budować sobie wizję muzyki i poczuć klimat historii. Czy podobnie było w przypadku filmów? Często bywał Pan na planie "Legendy" i "Skorumpowanych"?

Tak jak wspomniałem, na planie "Skorumpowanych" bywałem dosyć często, zaś propozycję napisania muzyki do "Legendy" dostałem już po zakończeniu zdjęć więc nie było takiej możliwości. Ale obecność na planie wydaje mi się cennym doświadczeniem i w przyszłości również chciałbym tak pracować.

Czy, i kiedy możemy spodziewać się wydania muzyki ze "Skorumpowanych"?

Są takie plany i prowadzimy na ten temat rozmowy. Być może uda się to połączyć z ukazaniem się serialu w telewizji Polsat jesienią tego roku

Serdecznie dziękuję za poświęcony czas! 

Pytania zadawał: Damian Słowioczek


Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Komentarz